pozewkredytwefrankach.jpg

Wziąłeś kredyt we Frankach, Jenach, Euro ...?

W wyniku zmiany kursu walut Twoja rata i kwota zobowiązań wzrosła?

Bank w którym wziąłeś kredyt walutowy oblicza raty według jednostronnie ustalanego kursu?

Nikt nie ostrzegł Cię o ryzyku kursowym, ani nie wskazał na jednostronny, zależny jedynie od woli banku kurs walut przyjęty do obliczania raty?

Czujesz się oszukany przez bank, który bogaci się gdy Ty harujesz na spłaty coraz wyższych rat?

Twoje przedsiębiorstwo zamiast inwestować i rozwiajać się spłaca gigantyczne raty kredytów walutowych?

Nie bądź bierny!
Unieważnij nieuczciwe klauzule umowne lub całą umowę kredytową!

Płać niższe raty kredytu, odzyskaj swoje pieniądze!

Wypełnij formularz i wyślij zgłoszenie o analizę możliwości sądowej zmiany warunków umowy kredytowej lub jej unieważnienia!

Zgłoś przypadek niedozwolonego wzorca umowy kredytu bankowego (konsumenci) lub umowy naruszającej zasadę ekwiwalentności świadczeń i innych elementarnych zasad prawa cywilnego i bankowego(przedsiębiorcy)! Prawnicy specjalizujący się w problematyce kredytów i prawa bankowego skontaktują się z Tobą w ciągu 48 godzin w celu wykonania bezpłatnej analizy prawnej Twojej sytuacji.

Oświadczam, że wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez administratora danych w celach marketingowych, tj. sprzedaży produktów Themi Spółka z o.o. z siedzibą w Krakowie i przesyłania mi informacji dotyczących oferty produktowej Themi Spółka z o.o. z siedzibą w Krakowie, stosownie do treści przepisów Ustawy o ochronie danych osobowych z dnia 29.08.1997r. (Dz.U. Nr 133. Poz.883 ze zm.).



Unieważnij zapisy umowy kredytowej indeksowanej lub denominowanej we frankach szwajcarskich i innych walutach obcych i płać niską ratę!

25 września 2016 r.


Kredyt we frankach - podstawy prawne roszczeń przeciw bankom

Wobec dużego społecznego i medialnego zainteresowania problematyką kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego, pojawiło się w Internecie bardzo wiele publikacji zwracających uwagę na szereg nieprawidłowości banków związanych z procesem zawierania umów takich kredytów jak i samą konstrukcją tych umów.
Wiele podnoszonych w takich publikacjach zarzutów, natury nie tylko prawnej ale też ekonomicznej, społecznej, etycznej czy nawet politycznej, wydaje się słuszna i warta uwagi. Niemniej jednak różnorodność dostępnych informacji i często rozbieżnych koncepcji nie służy gruntownemu zrozumieniu istoty prawnej problemu. Dla sukcesu bowiem w sporze z bankiem konieczne jest ustalenie podstaw prawnych jakie mogą stać się podstawą skutecznie podnoszonych na sali sądowej zarzutów odnośnie charakteru bądź ważności umowy.
Wiele z publikowanych szeroko zarzutów, choć słusznych, bądź to - nie może stać się w ogóle podstawą istotnych roszczeń sądowych, bądź też - ich wykazanie w procesie byłoby zadaniem o ile nie niemożliwym, to przynajmniej karkołomnym.
Nie trudno też zauważyć, że głębokie, interdyscyplinarne i wieloaspektowe rozważania nad kwestiami umów tzw. pseudowalutowych powodują powstanie wśród kredytobiorców licznych wątpliwości, z którymi na co dzień spotykamy się w naszej pracy.
Wobec powyższego uznaliśmy, że kwestia ta wymaga zwięzłego przedstawienia i objaśnienia, tak by zastanawiający się nad zasadnością złożenia powództwa kredytobiorcy mogli skoncentrować się na kwestiach, które dla sądowego rozstrzygnięcia ich spraw są szczególnie istotne.
Na wstępie zwrócić uwagę należy, że banki co do zasady konstruowały umowy kredytów tzw. „we frankach” według dwóch alternatywnych koncepcji. Udzielały więc banki kredytów tzw. indeksowanych bądź kredytów tzw. denominowanych, przy czym bez znaczenia jest jakiej terminologii użył bank. Dla oceny ich charakteru istotne jest natomiast czy określił on wysokość przyznawanego kredytu w złotych polskich a następnie w dniu wypłaty miał dokonać przeliczenia wartości tej kwoty kredytu na kwotę wyrażoną we franku (my nazywamy te umowy indeksowanymi) czy też odmiennie wyrażał wartość kredytu we franku szwajcarskim a w dniu wypłaty transz miał przeliczyć kwotę takiego kredytu na złote polskie (my nazywamy te umowy denominowanymi).
W obu przypadkach kluczem do korzystnego, sądowego rozstrzygnięcia jest uznanie niedozwolonego charakteru tych klauzul, które określają sposób przeliczenia kwoty kredytu, czy to na franki (klauzule indeksacyjne), czy to na złote (klauzule denominacyjne). Nieodłącznym bowiem elementem tych klauzul, jest przyznanie bankowi prawa do dowolnego ustalenia wysokości kursu wymiany walut w dniu dokonania takiego przeliczenia (indeksacji bądź denominacji).
Gdyby banki określiły konkretny, znany kredytobiorcy w dniu zawarcia umowy kurs albo chociażby odniosły się do kursów NBP lub innego niezależnego od woli banku współczynnika ekonomicznego, wtedy nie sposób byłoby w naszej ocenie uznać niedozwolonego charakteru takich klauzul. Ponieważ jednak banki niemal zawsze odnosiły się w umowach do przyszłego kursu zawartego w ich własnych tabelach wymiany walut, kursu, który mogły sobie dowolnie ustalać bez jakiejkolwiek kontroli ze strony kredytobiorcy, klauzule te, czy to indeksacyjne, czy denominacyjne są klauzulami niedozwolonymi. Takimi klauzulami bowiem banki przyznały sobie prawo bądź do arbitralnego i dowolnego określenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy (kredyt indeksowany) bądź do arbitralnego i dowolnego określenia wysokości swojego zobowiązania (kredyt denominowany). Bank mógł zatem na mocy tych klauzul określić samodzielnie, arbitralnie, dowolnie, i co ważne już w trakcie trwania umowy, tak istotny element umowy jak wysokość wzajemnych świadczeń stron. Nie ma więc wątpliwości, że klauzule te mają charakter niedozwolony, co zresztą orzekł już wobec wielu klauzul SOKiK prawomocnymi już wyrokami.
W świetle brzmienia ustawy oraz dotychczasowego dorobku orzecznictwa i doktryny nie powinno też budzić wątpliwości, że jedynym dopuszczalnym skutkiem uznania niedozwolonego charakteru tych klauzul jest to, że nie wiążą one konsumenta, a w zasadzie, nigdy go nie wiązały. Skoro zaś tak, to sąd nie może poszukiwać zgodnej woli stron i zastanawiać się co strony chciały poszczególnymi klauzulami czy też zamiarem całej umowy osiągnąć, a odmiennie powinien pominąć klauzule niedozwolone ustalając treść umowy tak jakby klauzul tych nigdy tam nie było. Nie może też sąd klauzul takich modyfikować ani uzupełniać o inne klauzule, podobnie jak modyfikować treść pozostałej części umowy. Wobec powyższego treść umów kredytów indeksowanych i denominowanych ustalona powinna być z pominięciem klauzul indeksacyjnych/denominacyjnych, a powód dla którego klauzule takie uznać należy za niedozwolone jest w gruncie ten sam.
W obu przypadkach abuzywny charakter tych klauzul stanowi uznanie konieczne do skonstruowania podstawy ewentualnego powództwa, z tym, że skutek niedozwolonego charakteru tych klauzul dla ustalenia treści umowy, a konsekwentnie także skutków jakie takie uznanie niesie jest odmienny.

Kredyt indeksowany


W przypadku kredytu indeksowanego do franka, bank określił w umowie wysokość udzielanego kwoty kredytu w złotych polskich, a następnie postanowił, że dokona indeksacji tego kredytu do franka szwajcarskiego po ustalonym arbitralnie przez niego, przyszłym do daty umowy kursie. Uznanie więc niedozwolonego charakteru klauzuli indeksacyjnej i konsekwentne uznanie, że klauzula taka konsumenta nie wiąże może nieść za sobą różne skutki w zależności od tego, jaki charakter przypiszemy takiej klauzuli. Jeżeli bowiem stwierdzimy, że klauzula indeksacyjna (waloryzacyjna) nie określa głównych świadczeń stron, to stwierdzenie jej abuzywności skutkować musi przyjęciem, że kredyt udzielony został wprost w złotych polskich. Umowa kredytu indeksowanego pozbawiona klauzuli indeksacyjnej staje się bowiem zwykła umową kredytu udzielonego w złotych polskich. To klauzula indeksacyjna wprowadza i określa bowiem mechanizm indeksacji, który w czasie zawierania umów tych kredytów nie był w żaden sposób określony ustawowo. Brak więc tego mechanizmu w umowie uniemożliwia poznanie zamierzonego sposobu jego działania. Nadto zakaz poszukiwania zgodnej woli stron w przypadku uznania niedozwolonego charakteru klauzul umownych nie pozwala na wprowadzenie takiego mechanizmu do umowy przez sąd, podobnie jak na zmianę innych postanowień umownych. W szczególności więc nie może dojść do „wymyślenia” takiego mechanizmu ani też na zmianę podstawy oprocentowania opartego na LIBOR.
Takie uznanie prowadzi natomiast do konkluzji, że kredytobiorca spłacał wyższe raty niż był umową zobowiązany (wobec znacznego, historycznego wzrostu kursu wymiany franka szwajcarskiego do złotego), wobec czego przysługuje mu prawo do zwrotu świadczeń spełnionych bez podstawy prawnej a więc niejako nadpłaconych kwot poszczególnych rat. Możliwość takiego dochodzenia kredytobiorcy czerpie zaś wprost z przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.
Inaczej sytuacja kształtuje się, gdy stwierdzimy, że klauzula indeksacyjna (waloryzacyjna) jednak określa główne świadczenia stron. W takim bowiem przypadku stwierdzić należy, że umowa taka nie określiła głównych świadczeń stron, a w konsekwencji umowa taka nie została skutecznie zawarta, a czynność prawna jej podpisania jest nieważna.
Przy takim założeniu roszczenia kredytobiorcy również czerpią swoje źródło w przepisach o bezpodstawnym wzbogaceniu, jednak żądanie powinno obejmować wszystkie dotychczas uiszczone przez kredytobiorcę świadczenia, tak w zakresie rat kredytowych, jak i kosztów okołokredytowych.

Kredyt denominowany


W obrocie prawnym istnieje także wiele umów kredytów tzw. denominowanych, przy czym bez znaczenia jest jakiego słowa użył bank określając nazwę konkretnej umowy. Istotne jest natomiast to, że w umowach tych banki odmiennie niż w przypadku kredytów indeksowanych pisały, że udzielają kredytu w konkretnej kwocie wyrażonej we frankach szwajcarskich, a następnie dokonają w jakiejś dacie przyszłej (dacie wypłaty transz kredytu) denominacji a więc przeliczenia kwoty obiecanych franków na kwotę złotych. Oczywiście niemal zawsze przeliczenie to opierało się o kursy walut ustalone arbitralnie przez bank.
W takim przypadku argumentacja w sporze z bankiem opierać się może analogicznie jak w przypadku kredytów indeksowanych na niedozwolonym charakterze takiej klauzuli, a jedynie skutki ustalenia jej niedozwolonego charakteru mogą być odmienne.
Jeżeli przyjmiemy, że klauzule denominacyjne nie określały głównych świadczeń stron, to mamy dwa alternatywne skutki abuzywności. Z jednej bowiem strony można twierdzić, że kredyt został faktycznie udzielony w złotych, a klauzula denominacyjna określała jedynie czynność techniczną, a wtedy skutek mamy tożsamy jak w przypadku kredytów indeksowanych, tj. traktujemy kredyt jako kredyt złotowy oparty na wskaźniku Libor. Z drugiej jednak strony należy dopuścić również argumentację, w świetle której umowa nie została wykonana przez bank, gdyż nigdy nie doszło do wypłaty franków szwajcarskich na rzecz kredytobiorcy. Skoro bowiem nie można w żaden sposób ustalić kursu po jakim dokonana miałby być wypłata kwoty kredytu w złotych, jedynym dopuszczalnym sposobem realizacji umowy byłaby wypłata kwoty we franku szwajcarskim, czego banki jednak, co do zasady, nie czyniły. Skutkiem takiego uznania byłoby więc, że bank swoich świadczeń nie spełnił wcale, wobec czego kredytobiorca nie miał obowiązku spełniać swoich.
Pytanie czy obecnie taka umowa mogłaby być zrealizowana poprzez wypłatę przez bank kwoty kredytu we franku szwajcarskim jest w zasadzie otwarte. Bez względu jednak na to czy kredytobiorca mógłby się takiego świadczenia domagać czy też nie, domagać może się zwrotu świadczeń jakie dotychczas spełnił, a więc zwrotu wszystkich zapłaconych rat kredytu, oraz jak się wydaje zwrotu wszystkich opłat, prowizji czy kosztów ubezpieczeń, w których to bank pobierał od niego składki. Podobnie jak w przypadku kredytów indeksowanych, również w tym przypadku należy również brać pod uwagę to, że klauzule denominacyjne określają główne świadczenia stron. Takie uznanie można również wiązać z obowiązkiem określenia w umowie wypłaty świadczeń banku w walucie polskiej z konsekwentną koniecznością wskazania zastosowanego kursu wymiany, wynikającej wprost z obowiązującej wówczas zasady walutowości. W braku klauzuli denominacyjnej wskazującej zasady ustalenia kursu wymiany, sąd nie może zastosować kursów NBP bowiem w czasie zawierania umów kredytów denominowanych – odmiennie niż dziś - nie istniał żaden dyspozytywny przepis ustawy umożliwiający zastosowanie takich kursów. W konsekwencji więc jeżeli przyjąć, że postanowieniem określającym główne świadczenia stron było wypłacenie kwot kredytu w złotych polskich, umowa już w chwili zawarcia nie mogła być zrealizowana. Umowa taka nie została zatem skutecznie zawarta, a czynność prawna jej podpisania jest nieważna.

Skutki


W obu więc przypadkach, czy to uznania, że umowa nie została zawarta, czy to uznania, że bank swojego świadczenia nie spełnił, skutki dla kredytobiorcy byłyby podobne. W szczególności każde uznanie umożliwiałoby mu dochodzenie roszczeń z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia banku stanowiące spełnione bez podstawy prawnej świadczenia obejmujące raty kredytu i najprawdopodobniej inne opłaty. Bank natomiast mógłby żądać zwrotu spełnionych przez niego świadczeń, a więc wypłaconych transz kredytu, w kwocie i walucie w jakiej je spełnił, a więc w wartości nominalnej złotych polskich transz jakie wypłacił.
Reasumując, bez względu na to czy umowa kredytu ma charakter indeksowany czy denominowany, kredytobiorca będący konsumentem (zawierający umowę jako konsument) może dochodzić od banku roszczeń z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia.
W przypadku kredytu indeksowanego będą to kwoty stanowiące różnicę pomiędzy ratami jakie powinien spłacać przy założeniu, że kredyt jaki otrzymał jest kredytem w złotych polskich oprocentowanym na podstawie LIBOR, w przypadku zaś kredytu denominowanego będą to kwoty jakie wpłacił do banku tytułem rat kredytu, czy to dlatego, że umowa jest w ogóle nieważna, czy to dlatego, że nie została wykonana przez bank.

Przedawnienie


Odnosząc, się do kwestii przedawnienia roszczeń, to wskazać należy, że roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia przedawniają się z upływem lat 10-ciu. Oznacza to, że po upływie 10 lat od zapłaty pierwszej raty zaczną przedawniać się roszczenia kredytobiorcy względem banku o zwrot poszczególnych rat, zapłaconych przed upływem tego 10-letniego okresu. Analogicznie, w przypadku banku z upływem lat 10-ciu przedawnią się roszczenia o zwrot kwot transz jakie bank wypłacił kredytobiorcy, z tym że możliwe jest uznanie, że dla banku okres ten wynosi 3 lata. Uznanie takie oparte jest na założeniu, w świetle którego roszczenia banku są roszczeniami z prowadzonej działalności gospodarczej. Banki mogą jednak starać się powoływać na brak związku pomiędzy świadczeniami spełnionymi bez podstawy prawnej a prowadzeniem przez bank działalności gospodarczej. W przypadku kredytów denominowanych może zatem dojść do sytuacji, że kredytobiorca może domagać się zwrotu niemal wszystkich zapłaconych rat (bo za ostatnie 10 lat), podczas gdy bank nie będzie mógł domagać się skutecznie od kredytobiorcy zwrotu transz wypłaconych kredytobiorcy przed upływem okresu przedawnienia roszczeń.
10 letni okres przedawnienia roszczeń kredytobiorcy dotyczyć wiec będzie co najwyżej niewielkiej części zapłaconych rat. Okres ten może jednak mieć istotne znaczenie, gdyby sąd uznał jedynie część argumentów konsumenta. Gdyby bowiem sąd w konkretnej sprawie wydał niekorzystne orzeczenie obejmujące jedynie obowiązek zwrotu spreadu czy pobranych kwot ubezpieczenia niskiego wkładu, wtedy w przypadku upływu terminu przedawnienia kredytobiorca mógłby ich nie odzyskać wcale. Stąd dla zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa kredytobiorcy polecamy złożenie pozwów przed upływem terminu przedawnienia, a więc przed upływem terminu 10-letniego od zawarcia umowy, o ile to jeszcze oczywiście możliwe.

Koszty


Koszty sądowe w sprawach procesowych wynoszą co do zasady 5% wartości sporu od każdej instancji – a wiec w powództwie o zapłatę 5% wartości dochodzonych roszczeń. W sprawach jednak wynikłych z czynności bankowych – a więc również umowy kredytu – kredytobiorcy będący konsumentami mogą jednak korzystać z dobrodziejstw niedawnej nowelizacji prawa, ograniczającej koszt wpisu przez nich ponoszonego do 1000 zł. W praktyce niemal więc w każdej sprawie o zapłatę z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia przeciwko bankom kredytobiorca będący konsumentem poniesie koszt wpisu w kwocie jedynie 1000 zł.

Autorzy:
Piotr Pieczara pełnomocnik Kancelarii Themi
Departament analiz prawnych kancelarii Doradztwa Prawnego Themi



10 czerwca 2016 r.


Kredyt we frankach - kredytem w złotych.

Wobec procesu ciągłego i istotnego wzrostu kursu franka szwajcarskiego w stosunku do polskiego złotego, który postępuje nieprzerwanie od końca 2008 roku, kwestia skutków społecznych i ekonomicznych kredytów indeksowanych i denominowanych kursem franka szwajcarskiego stała się kluczowa dla miliona kredytobiorców, zwanych potocznie „frankowiczami”. Wielu kredytobiorców, którzy nie podołali terminowej spłacie rat z powodu gwałtownie rosnącego kursu franka, doświadczyło wypowiedzenia umowy kredytu i egzekucji komorniczej na kwoty znacznie przekraczające kwotę otrzymanego kredytu, a zazwyczaj także i wartości nieruchomości obciążonej hipoteką. Wystawiając Bankowe Tytuły Egzekucyjne czy też wnosząc pozwy o zapłatę banki wyliczają swoje rzekome wierzytelności, powołując się na zapisy umowne dotyczące indeksacji lub denominacji (waloryzacji) kwot udzielanych kredytów. Twierdzą, że winne wzrostowi zadłużenia są wahania kursu waluty oraz wskazują, że kredytobiorcy zawierając umowę wiedzieli o ryzyku kursowym i godzili się na nie. Czy aby jednak na pewno?

Bliższa analiza niemal każdej umowy kredytu waloryzowanego – indeksowanego czy denominowanego – bo pomimo różnej nomenklatury językowej są one w istocie takimi samymi umowami – prowadzi do konkluzji, że umowy te w swej istocie nie są umowami kredytu w walucie obcej, a raczej umowami nienazwanymi o charakterze instrumentów pochodnych, w dodatku sprzecznymi z normami polskiego prawa cywilnego. Sprzeczność ta widoczna jest szczególnie w umowach kredytu zawieranych z konsumentami – a umowy konsumenckie to niemal wszystkie takie umowy – bowiem to na płaszczyźnie umów konsumenckich obecna jest instytucja klauzul niedozwolonych. Umowy kredytów indeksowanych czy denominowanych kursem franka szwajcarskiego (i innych walut) aż roją się od takich klauzul. Z wszystkich klauzul niedozwolonych, największe ekonomiczne znacznie mają właśnie klauzule waloryzacyjne (indeksacyjne i denominacyjne). To bowiem właśnie klauzule indeksacyjne są niejako sercem kredytu indeksowanego, one bowiem określają czy i na jakich zasadach dochodzi do indeksacji (waloryzacji) kredytu. Tworząc nieznany ówczesnemu polskiemu prawu bankowemu mechanizm indeksacji, klauzule te stały się grzechem pierworodnym niemal wszystkich zawartych w latach 2006 – 2010 umów kredytowych z frankiem szwajcarskim w nazwie, przesądzając o de facto złotowym charakterze tych umów.

Czym zatem są klauzule indeksacyjne? Klauzule indeksacyjne to klauzule umowne wprowadzone przez banki do wzorców umów kredytów indeksowanych (waloryzowanych) kursem franka szwajcarskiego, rzadziej innych walut obcych, które wprowadzają mechanizm przeliczenia (waloryzacji) kwoty udzielonego przez bank kredytu wypłacanego w złotych polskich na odpowiadającą jej kwotę hipotetycznych franków szwajcarskich (lub innej waluty). Sam mechanizm indeksacji, choć odbiera umowom kredytów indeksowanych (waloryzowanych) cechy kredytu, a nadaje charakter instrumentów pochodnych (tak orzekł np. Sąd w Barcelonie, lecz odmiennie w tej sprawie wypowiedział się polski Sąd Najwyższy) nie przesądza jeszcze o niedozwolonym charakterze tych klauzul. Zasada swobody zwierania umów pozwala wszak na zawieranie umów także nienazwanych i ograniczona jest tylko (lub aż) przepisami ustaw, zasadami współżycia społecznego i społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa przez umowę tworzonego. Polskie (i nie tylko) banki wprowadziły jednak klauzule indeksacyjne w parze z nieodłącznym postanowieniem, by indeksacja (przeliczenie kwoty kredytu na franki bądź inną walutę obcą) oparta była na dowolnie i jednostronnie ustalanych przez bank kursach wymiany walut. W parze z takim nieodłącznym postanowieniem, klauzule indeksacyjne stały się więc instrumentem umownym pozwalającym bankowi określić dowolnie i jedynie według własnego uznania kwotę indeksacji kredytu, a więc kwotę zobowiązania kredytobiorcy względem banku. W chwili indeksacji – a więc chwili wypłaty transzy lub transz kredytu – dochodziło po raz pierwszy (lecz nie ostatni) do określenia faktycznej wartości zobowiązania kredytobiorcy. Bank więc w chwili wypłaty transzy dokonywał jednostronnie przeliczenia kwoty kredytu na hipotetyczne franki będące w całym okresie kredytowania podstawą obliczania wysokości zadłużenia i wymagalnych rat. Bank stosując swój własny, swobodnie określony kurs, kształtował de facto wysokość świadczeń każdego kredytobiorcy już w chwili wypłaty transz kredytu. Bez znaczenia jest więc tutaj podnoszona przez pełnomocników banków okoliczność, że nowelizacja z 2011 roku poprzez umożliwienie konsumentom zawarcia aneksów umożliwiających spłatę bezpośrednio w walucie indeksacji, „uzdrowiła” niejako te umowy. Skoro bowiem już w chwili wypłaty transzy bank dowolnie obliczył wysokość zobowiązania kredytobiorcy, żadne późniejsze zabiegi legislacyjne ani czynności cywilnoprawne (zawierane aneksami zmiany umowy) nie mogły zmienić tej pierwotnej dowolności w określeniu świadczenia konsumenta. Owszem umożliwienie spłaty rat kredytu bezpośrednio w walucie indeksacji mogło uczynić ratę niepodatną na przyszłe decyzje banku, nie mogło jednak zmienić skutków decyzji banku z dnia indeksacji, a te determinujące są dla całego dalszego wykonania umowy.

Bez znaczenia jest tu także czy bank odwoływał się do kursów NBP czy też nie, bowiem dopóki nie sprecyzował maksymalnego spreadu w stosunku do takiego kursu NBP, jedynie od jego woli zależała wysokość zadłużenia kredytobiorcy, samo więc odwołanie do kursu NBP nie stanowiło wystarczającego zabezpieczenia interesów kredytobiorcy.

Uznanie natomiast, iż klauzule indeksacyjne dają bankom pełną i wyłączną kontrolę nad kształtowaniem wysokości wzajemnego świadczenia konsumenta, przy jednoczesnym uznaniu, iż zawarcie umów kredytu następowało na podstawie wzorców umownych, prowadzi wprost do nieuniknionego uznania niedozwolonego charakteru klauzul indeksacyjnych.

Banki co prawda bronią się jeszcze twierdzeniem, jakoby umowy kredytów indeksowanych (waloryzowanych) były indywidualnie negocjowane z kredytobiorcami, jednak nie brzmi to wiarygodnie, wobec oczywistego faktu, iż mechanizm indeksacji, tak jak niemal wszystkie pozostałe klauzule, nie podlegał żadnym negocjacjom z konsumentami.
Takim tłumaczeniom nie dają również wiary same sądy, które dostrzegają niemożność indywidualnej negocjacji mechanizmów umów kredytowych. Sąd Ochrony Konkurencji w Warszawie od lat wydaje w toku kontroli abstrakcyjnej wzorów umów kredytów indeksowanych do franka szwajcarskiego orzeczenia uznające niedozwolony charakter klauzul indeksacyjnych, podkreślając konsekwentnie brak indywidualnej negocjacji mechanizmu indeksacji.

Niedozwolony charakter klauzul indeksacyjnych nie budzi już większej wątpliwości w środowisku sędziów, jak również pozostałych praktyków i teoretyków prawa. Nie sam jednak niedozwolony charakter klauzul indeksacyjnych budzi największe emocje, a skutki jakie taki charakter niesie dla wykonania umowy kredytu.

Zgodnie z wyrażoną expressis verbis przez ustawodawcę dyspozycją, klauzule niedozwolone nie wiążą konsumenta. Tak wyrażone - co podkreślić należy - wprost uznanie ustawodawcy znajduje swoje odzwierciedlenie w bogatym orzecznictwie i dorobku doktryny, które dotychczas zgodne były w bezpośrednim i literalnym stosowaniu tej normy. Na uwagę zasługuje tutaj, że takie ujęcie skutków uznania niedozwolonego charakteru klauzuli wyklucza poszukiwanie zgodnej woli stron, a ewentualne niekorzystne skutki jakie niesie dla profesjonalisty brak związania konsumenta taką klauzulą stanowią dla niego swoistą (i zasłużoną) karę. Takie rozumienie penalnego charakteru instytucji klauzul niedozwolonych zgodne jest zresztą z orzecznictwem unijnym, z którego nota bene przepisy o klauzulach niedozwolonych przeniesione zostały do naszego systemu prawnego, naturalna jest więc również tutaj absorpcja tez unijnego orzecznictwa.

W przypadku klauzul indeksacyjnych jedynym dopuszczalnym skutkiem ich niedozwolonego charakteru jest uznanie, że nie wiążą one konsumenta i nigdy go nie wiązały. Skoro zaś tak, to uznanie niedozwolonego charakteru klauzul indeksacyjnych niesie skutek w postaci usunięcia jakiegokolwiek mechanizmu indeksacji z umowy kredytu, a gdy zważymy w dodatku, iż w okresie kiedy umowy te były najczęściej zawierane (lata 2006 – 2010) ustawowej definicji indeksacji nie było wcale – wprowadzono ją dopiero późniejszą nowelizacją – to okaże się, że umowy kredytów indeksowanych do franka wcale indeksowane nie były. Brak bowiem umownego mechanizmu indeksacji, w parze z brakiem ustawowej definicji indeksacji skutkuje niemożnością określenia czym taka indeksacja miałaby być. Biorąc pod uwagę, że w niemal wszystkich przypadkach kwoty kredytu wypłacalne miały być (i były) w złotych polskich (a w większości umów kwota kredytu wyrażona była wprost w złotych polskich), jak również, że do czasu podpisania ewentualnych aneksów po nowelizacji z 2011 roku, raty spłacane miały być również w złotych polskich, uznać należy, że kredyt taki jest zwykłym kredytem udzielonym w złotych, z tym, że wobec zakazu poszukiwania zgodnej woli stron, oprocentowanym według wskaźnika LIBOR.

Takie uznanie rodzi z kolei głębokie konsekwencje natury ekonomicznej, bowiem pominięcie podczas ustalania treści umowy abuzywnych klauzul indeksacyjnych i konsekwentne uznanie złotowego charakteru kredytu prowadzi do uznania, iż dotychczasowo naliczane przez bank raty były zawyżone (wobec dużego wzrostu kursu franka), a kredytobiorca posiada niemal zawsze wysoką nadpłatę, której zwrotu może dochodzić od banku na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Nadto uznanie takie prowadzi do konkluzji, że zadłużenie konsumenta z tytułu kredytu jest znacznie niższe niż wynikałoby z obliczeń banku, a w przyszłości raty obliczane powinny być w oparciu o kwotę wypłaconą w złotych polskich, nie zaś kwotę wyrażoną we franku - bowiem indeksacja wobec braku jej mechanizmu w umowie (i ustawie) nigdy nie nastąpiła. W przypadku tych spośród kredytobiorców, którym bank wypowiedział umowy uznanie takie może (w większości sytuacji) oznaczać, że przesłanki wypowiedzenia umowy kredytu nigdy się nie zaktualizowały, a zawsze oznaczać będzie, że nie były aktualne w terminie wypowiedzenia tej umowy, co stanowić może zarzut w powództwie przeciwegzekucyjnym czy sprzeciwie lub zarzutach do nakazu zapłaty.

Na koniec wskazać trzeba, że przedstawione twierdzenia spotkały się już z aprobatą judykatury, bowiem w ostatnim czasie zapadły wyroki, w których sądy przyznały rację kredytobiorcom będącym w sporze z bankami, podzielając wskazaną koncepcję w istotnej części (orzeczenie w Szczecinie w pierwszej i drugiej instancji oraz wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z dnia 12 kwietnia 2016 r., sygn. XII C 2718/14) bądź w całości (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie z dnia 29 kwietnia 2016 r., sygn. VI C 1713/15). Tożsame rozważania zostały ponadto ujęte w najnowszym raporcie Rzecznika Finansowego zatytułowanego „Analiza prawna wybranych postanowień umownych stosowanych przez banki w umowach kredytów indeksowanych do waluty obcej lub denominowanych w walucie obcej zawieranych z konsumentami.”

W sądach toczą się już setki, jak nie tysiące spraw opartych na podstawie uznania abuzywnego charakteru klauzul indeksacyjnych, a tworząca się linia orzecznicza oparta na przedstawionej koncepcji może zmienić życie milionów Polaków, redukując ich zadłużenie nawet o połowę i oddalając groźbę egzekucji dla tych, którzy nie podołali „kredytowi we franku”.

06.06.2016 r.
Autorzy: Piotr Pieczara, pełnomocnik Kancelarii Themi
Departament analiz prawnych kancelarii Doradztwa Prawnego Themi



Unieważnienie umowy kredytu we frankach, niedozwolone klauzule indeksacyjne, instrumenty pochodne, nadzwyczajna zmiana stosunków

8 lutego 2014


Kryzys gospodarczy, który wstrząsnął europejskimi i amerykańskimi rynkami finansowymi na przełomie 2008 i 2009 roku, szczególnie mocno odcisnął swoje piętno na ogromnej rzeszy polskich kredytobiorców, którzy za namową pracowników banków zaciągali wysokie kredyty denominowane w obcych walutach, najczęściej we frankach szwajcarskich. Potężna dewaluacja złotego, którego kurs wobec franka szwajcarskiego spadł niemal o połowę, spowodowała znaczny wzrost wartości zobowiązań kredytowych denominowanych w walucie, co w konsekwencji doprowadziło do znacznego wzrostu rat kredytowych. W rezultacie setki tysięcy polskich kredytobiorców stanęło na skraju bankructwa. Z blisko miliona kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyty denominowane we frankach szwajcarskich, prawie ćwierć miliona nie może poradzić sobie z obsługą zadłużenia, pozostali zaś, nawet jeżeli są w stanie swoje zadłużenie regulować na bieżąco, to i tak ponieśli duże straty finansowe. Sytuacja te szczególnie dotknęła kredytobiorców hipotecznych, których zobowiązania kredytowe - w wyniku zmiany kursu walut - często znacznie przekraczały wartość zabezpieczenia hipotecznego, sprawiając iż niemal z dnia na dzień stali się oni bankrutami z wysokim ujemnym saldem majątku do zobowiązań i ryzykiem natychmiastowego wypowiedzenia umowy kredytowej. Wielu kredytobiorców licząc bowiem na szybki wzrost wartości nieruchomości, zachęconych niskimi odsetkami kredytów walutowych, zainwestowało oszczędności życia, które wraz ze środkami z kredytów hipotecznych pozwoliły im na inwestycję w nieruchomości. Wraz z gwałtownym spadkiem złotego i równoczesną stagnacją na rynkach nieruchomości saldo ich majątku do zobowiązań, liczone jako różnica pomiędzy wartością posiadanych nieruchomości a sumą długu kredytowego, sięgnęło setek tysięcy a często nawet i milionów złotych. W konsekwencji wielu z tych kredytobiorców nie jest w stanie regulować rat kredytowych, w przypadku zaś wypowiedzenia umowy kredytowej, a w dalszej kolejności i egzekucji z nieruchomości, zostają oni pozbawieni całego majątku, pozostając z wysokimi długami.

„Na co dzień spotykam kredytobiorców, którzy zaciągnęli w okresie poprzedzającym kryzys finansowy z 2008 r. - kiedy kurs złotego do franka był względnie stabilny – wysoki kredyt na zakup nieruchomości, podczas gdy niedługo później wartość kredytu w przeliczeniu na złoty wyniosła nawet 170%. W przypadku więc gdy kredytobiorca zaciągnął kredyt w wysokości 1 miliona złotych denominowany we frankach, przeznaczony na zakup wartej milion złotych nieruchomości – a kredyty na 100% wartości inwestycji nie były w tamtym czasie wcale rzadkością, to np. w 2012 r. wartość jego nieruchomości wynosiła w dalszym ciągu 1 milion złotych, wartość kredytu wynosiła zaś blisko 1,7 miliona złotych. Sprawę dodatkowo komplikuje okoliczność, że w przypadku wypowiedzenia umowy kredytowej i następującej w konsekwencji egzekucji sądowej, nieruchomość sprzedana zostaje znacznie poniżej swojej nominalnej wartości, a kwota uzyskana z takiej licytacji pomniejszona zostaje jeszcze o koszty samej egzekucji. Bank odzyska więc w praktyce znacznie mniej niż przykładowy 1 milion złotych, w międzyczasie zaś dług powiększy się o oprocentowanie i odsetki karne, zazwyczaj w zawrotnej kwocie naliczonej według czterokrotności stopy lombardowej, czyli w zależności od roku naliczania odsetek pomiędzy 20 – 25 % w skali roku. W efekcie więc wielu kredytobiorców nie mogąc podołać wysokim ratom kredytu, traci w wyniku egzekucji nieruchomości wraz z całym majątkiem, a ich zadłużenie pozostaje niebotycznie duże.”

mówi Piotr Pieczara, pełnomocnik Kancelarii Themi. Taki scenariusz jest niestety codziennością tysięcy Polaków, którzy za namową pracowników banków zaciągnęli zobowiązania hipoteczne denominowane w walucie obcej. Do niedawna wydawało się, że kredytobiorcy nie mieli większych możliwości rewizji umów kredytowych i zmuszeni byli do spłacania wysokich rat kredytowych, gdy zaś tego nie robili, banki wypowiadały umowy, przewalutowały kwoty kredytu na dzień wypowiedzenia umowy, naliczały odsetki w maksymalnej dopuszczalnej przez prawo wysokości (zazwyczaj tak stanowiły warunki umów kredytowych) i prowadziły egzekucję z majątku dłużnika, w tym stanowiącej zabezpieczenie hipoteczne nieruchomości. Skala tego niebezpiecznego społecznie i gospodarczo zjawiska w Europie osiągnęła tak zaskakująco wysoki poziom, iż wątpliwości odnośnie dopuszczalności zawieranych przez banki umów kredytów indeksowanych we frankach stały się przedmiotem regulacji prawnych i licznych rozstrzygnięć sądowych. W Hiszpanii, która odczuła kryzys finansowy równie silnie jak Polska, ustawodawca uchwalił ustawę „o środkach wzmocnienia ochrony dłużników hipotecznych, restrukturyzacji długu i mieszkaniach socjalnych” wprowadzającą szereg regulacji chroniących kredytobiorców hipotecznych. Równolegle sąd w Barcelonie orzekając w sprawie kredytobiorcy, który zawarł umowę z bankiem na tzw. pakiet inwestycyjno-kredytowy, którego kluczowym elementem był kredyt denominowany w obcej walucie, uznał spekulacyjny charakter takiego rozwiązania finansowego, pozwalając na unieważnienie umowy. Również na Węgrzech widoczne są działania ustawodawcy zmierzające do ochrony kredytobiorców, sam zaś Węgierski prezydent Victor Orban zarzucił publicznie bankom nie tylko świadome wprowadzanie w błąd klientów, lecz nawet dokonywanie oszustw. Wspomnieć przy tej okazji należy, że mechanizm kredytów indeksowanych/denominowanych w walutach obcych w Polsce i innych krajach unii europejskiej był podobny, przy oczywistym uwzględnieniu różnic systemów prawnych tych państw. Wprowadzone na Węgrzech nowelizacje dały kredytobiorcom szereg rozwiązań poprawiających ich pozycję względem banków m.in. poprzez umożliwienie spłaty rat kredytu przeliczonego według kursu znacznie niższego niż rynkowy, jednorazowej spłaty kredytów walutowych po takim kursie, a także poprzez umożliwienie pokrywania kredytów walutowych, preferencyjnymi kredytami zaciąganymi w walucie węgierskiej, obciążając wszystkimi kosztami tych rozwiązań same banki. Z kolei w Chorwacji sąd orzekł, iż równoczesne stosowanie denominacji kredytów w walucie obcej oraz zmiennego oprocentowania jest nie do przyjęcia, nakazując bankom przewalutowanie kredytów walutowych na lokalną walutę po kursie z dnia zawierania umów kredytowych. Nadmienić ponadto należy, że we Francji, Niemczech, Austrii, Węgrzech, Chorwacji i Hiszpanii, zapadły już wyroki w indywidualnych sprawach kredytobiorców dające możliwość unieważnienia umów kredytowych na podstawie przesłanki przewagi banku w relacjach z klientami, o której to przesłance traktuje min. dyrektywa 93/13/CEE Rady Europy z dnia 5 kwietnia 1993 „o nieuczciwych warunkach w umowach z konsumentami”. Dyrektywa ta wprowadza możliwość unieważnienia poszczególnych zapisów umowy kredytowej, jeżeli kredytobiorcy uda się udowodnić brak równowagi stron podczas negocjowania umowy kredytowej. Nadzieję kredytobiorcom w całej Unii Europejskiej daje też wydany w podobnym tonie wyrok Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu z 14 marca 2013 r. w sprawie przeciwko Caixa d'Estalvis de Catalunya, Tarragona i Manresa. Na tle wspomnianej sytuacji prawnej kształtującej się w innych państwach europejskich można stwierdzić, iż polski ustawodawca nie dostrzegł konieczności ochrony polskich kredytobiorców. Co prawda zostały wprowadzone pewne mechanizmy ochrony kredytobiorcy, jednak ich znacznie ograniczyło się przede wszystkim do zmniejszenia czerpania korzyści przez banki ze spreadu oraz ograniczeniu przyszłej akcji kredytowej dla kredytów indeksowanych/denominowanych w walutach obcych. Nadzieja dla setek tysięcy polskich kredytobiorców, których kredyty denominowane są w obcych walutach, została przywrócona na skutek szeregu orzeczeń Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumenta oraz wyroku Sądu Najwyższego z dnia 23 października 2013 r. (Sygn. akt IV CSK 142/13). Sąd Najwyższy w uzasadnieniu w/w wyroku wskazał bowiem o istnieniu interesu prawnego po stronie kredytobiorców, a więc o dopuszczalności wniesienia przez kredytobiorców pozwu o uznanie klauzul umów kredytowych za nieistniejące. Pogląd taki wielokrotnie już wobec klauzul abuzywnych Sąd Najwyższy prezentował, jego kolejne przytoczenie nie jest więc szczególną niespodzianką, jednak orzeczenie takie w kontekście klauzul indeksacyjnych utwierdza kredytobiorców (będących konsumentami) w przekonaniu, iż słusznym jest każdorazowe wnoszenie pozwów przeciwko bankom, w przypadku gdy warunki umowy kredytowej wydadzą się naruszać ich interesy oraz dobre obyczaje.

„Na szczególną uwagę zasługuje okoliczność, iż uznanie klauzul umowy kredytu walutowego za abuzywne może nieść szereg korzystnych dla kredytobiorcy skutków prawnych. Skoro bowiem konkretne klauzule umowy kredytu uznane zostaną za niedozwolone, to tym samym przestają one obowiązywać. Skutkować to może w zależności od charakteru i znaczenia takich klauzul oraz oglądu sądu rozstrzygającego zarówno uznaniem, że konkretne zapisy umowne nie obowiązują wcale, pozostawiając jednocześnie pozostałe jej postanowienia w mocy, lub też uznaniem całej umowy za umowę nieważną.”

mówi Michał Kaczmarski Adwokat opiniujący Kancelarii Themi.

„W pierwszym przypadku zmienią się warunki spłaty kredytu, co w zależności od charakteru kwestionowanej klauzuli może oznaczać nawet przeliczenie wartości kredytu na złote według kursu z dnia zawarcia umowy przy zachowaniu odsetek na poziomie ustalonym umową kredytu. W drugim natomiast przypadku cała umowa zostaje unieważniona, co skutkować będzie obowiązkiem zwrotu wszystkich świadczeń wzajemnych dotychczas przekazanych. W drugim więc przypadku kredytobiorca zobowiązany zostanie do zwrotu wartości kredytu w kwocie wyrażonej w złotych odpowiadającej kwocie, którą otrzymał od banku, pomniejszonej o dokonane już płatności rat.”

wtóruje mu Piotr Pieczara pełnomocnik Kancelarii Themi. Niezwykle korzystne dla kredytobiorców wydaje się natomiast orzeczenie sądu okręgowego - poddane kontroli instancyjnej we wspomnianym postępowaniu przed Sądem Najwyższym - w którym Sąd ten przychyla się do stanowiska prezentowanego przez powodów, stwierdzając m.in. że:

„Zdaniem Sądu Okręgowego, strona powodowa wykazała, że ani zakwestionowane postanowienia umowne, ani „Ogólne Warunki Kredytowania w Zakresie Kredytów na Cele Mieszkaniowe i Pożyczek hipotecznych", stanowiące załącznik do umowy i poprzez to jego integralną część, nie podają sposobu i nie wyjaśniają w jaki sposób kurs CHF będzie przez pozwany bank ustalany do operacji w skazanych w […]. Nie wyjaśnia tego również „Tabela kursów", do której odwołują się bezpośrednio te postanowienia umowy, albowiem zawiera ona jedynie wartość kursów walut. W ocenie Sądu, jest to sprzeczne z dobrymi obyczajami. Jednostronna swoboda kształtowania przez pozwanego sytuacji finansowej powodów stanowi zakłócenie równowagi stron, uniemożliwia bowiem sprawdzenie (zweryfikowanie) zasadności i prawidłowości decyzji banku, co narusza prawa powodów (art. 3851 §1 k.c.).”

Kategoryczne stanowisko Sądu odniosło się we wskazanym komentarzu do warunków umownych indeksacji - operacji przewalutowania wartości i rat kredytu, a więc istoty warunków kredytu walutowego. Uznanie wskazanej klauzuli za niedozwoloną otwiera drogę do uznania, iż nie obowiązuje ona w relacjach z konsumentem, a co za tym idzie, iż bank nie ma żadnych podstaw umownych do przeliczenia wartości kredytu, którego kwota została indeksowana/denominowana w walucie ale przekazana kredytobiorcy w złotych polskich, jak również, że nie ma żadnych podstaw do obliczania rat kredytu w oparciu o takie klauzule.

„Mając na uwadze, iż niemal wszystkie umowy kredytowe indeksowane we frankach szwajcarskich i innych walutach zawierały odniesienie do arbitralnie ustalanych przez banki kursów walut, to w przypadku utrwalenia się wskazanej linii orzeczniczej okazać się może, iż niemal każdą umowę kredytową denominowaną w walucie obcej zawartą z konsumentem będzie można bądź unieważnić bądź też sądowo ustalić jej warunki odmiennie niż wynika to z jej pierwotnego brzmienia.”

mówi Michał Kaczmarski Adwokat opiniujący Kancelarii Themi.

„W całej Polsce toczy się już przed sądami powszechnymi setki spraw o unieważnienie umów kredytowych denominowany w walutach obcych lub o ustalenie ich treści z pominięciem klauzul niedozwolonych. Adwokaci naszej Kancelarii prowadzą już kilkanaście takich spraw reprezentując zarówno konsumentów jak i przedsiębiorców i wydaje się, że pogląd prezentowany przez przytoczony wyżej fragment uzasadnienia Sadu Okręgowego w Białymstoku, a kilkukrotnie już wyrażony przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumenta w Warszawie stanie się kluczowym argumentem przemawiającym za unieważnieniem umów kredytowych lub sądową modyfikacją ich zapisów niezwykle korzystną dla kredytobiorców.”

mówi Piotr Pieczara pełnomocnik Kancelarii Themi.

„Dotychczas niepowodzeniami kończyły się próby unieważnienia umów kredytowych lub ich poszczególnych klauzul, które oparte były na innych przesłankach, mogących mieć w sprawach umów kredytów walutowych istotne znaczenie. Dotyczy to między innymi odwołania się do reguły rebus sic stantibus wyrażonej w art. 3581 § 3 k.c., zgodnie z którą, że: „W razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w orzeczeniu lub w umowie. Choć dotychczasowe orzeczenia nie zamykają drogi do dochodzenia roszczeń przeciwko bankom na podstawie wskazanej przesłanki, konsekwentne dotychczas stanowisko Sądu Najwyższego stawia pod znakiem zapytania celowość stosowania takiej argumentacji.”

mówi Michał Kaczmarski Adwokat opiniujący Kancelarii Themi. Częstą przesłanką ponoszoną w postępowaniach przeciwko bankom jest również działanie kredytobiorcy pod wpływem błędu co do treści czynności prawnej. Wobec skomplikowanych umów kredytów walutowych, często błędnych informacji przekazywanych przez pracowników banków oraz mylącej reklamy bankowej odwołanie się do takiej przesłanki nie jest pozbawione słuszności i może w przypadku przeprowadzenia przez kredytobiorcę stosownego dowodu stanowić podstawę unieważnienia umowy kredytowej. Zwrócić przy tym należy uwagę, iż sądy coraz częściej w uzasadnieniach swoich orzeczeń zwracają uwagę na szczególny obowiązek informacyjny banku, zwłaszcza wobec ryzyka związanego ze zmianą kursów walut.

„Częstą praktyką banków było niedostateczne bądź błędne informowanie kredytobiorców o ryzyku kursowym i mechanizmach przeliczeń walutowych. Jeżeli kredytobiorca nie został prawidłowo poinformowany o ryzyku kursowym i pozostałych istotnych ryzykach związanych z istotą produktu finansowego oparcie pozwu na wskazanej przesłance jest możliwe i celowe. Trudności mogą jednak pojawić się na etapie dowodu, bowiem w postępowaniu sądowym to na kredytobiorcy spoczywać będzie jego obowiązek.”

mówi Piotr Pieczara pełnomocnik Kancelarii Themi.

„W przypadku kredytów walutowych udzielanych konsumentom, to jednak odwołanie się do przesłanki niedozwolonego charakteru klauzuli indeksacyjnej, uzależniającej sposób przeliczenia transz kredytu oraz rat jego spłaty od arbitralnie i jednostronnie ustalanego przez bank kursu walut stanowi najpewniejszą podstawę ewentualnych roszczeń kierowanych względem banków.”

mówi Michał Kaczmarski Adwokat opiniujący Kancelarii Themi. W przedmiocie niedozwolonego charakteru klauzul indeksacyjnych w kredytach walutowych, uzależniających sposób przeliczania transz kredytu i rat jego spłaty od arbitralnie przez bank ustalonego kursu walut wielokrotnie już wypowiadał się Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. W uzasadnieniu wyroku z dnia 27 sierpnia 2012 r. (sygn. XVII AmC 5344/11), Sąd Okręgowy w Warszawie wskazał, iż:

„W odniesieniu do umowy kredytu świadczeniem głównym kredytobiorcy jest zwrot otrzymanych środków pieniężnych, uiszczenie opłat z tytułu oprocentowania i z tytułu prowizji. Czym innym natomiast jest postanowienie określające główne świadczenie stron umowy kredytu, a czym innym sposób przeliczenia kwoty kredytu czy raty kredytu. Należy w tym miejscy wskazać, że kredyt denominowany to kredyt udzielony w walucie polskiej, zaś rozliczany w walucie obcej. W tejże walucie umowa kredytowa określa wysokość kredytu, w niej są wyrażane wysokości rat, według jej stóp procentowych ustalane jest oprocentowanie i w niej prowadzone są wszelkie obliczenia związane z kredytem. Powyższe nie oznacza, że rozliczenia między bankiem a klientem prowadzone są w walucie obcej. Bank wypłaca transze kredytu w złotówkach, także w złotówkach klient spłaca kredyt. W obu wypadkach stosowany jest bieżący kurs danej waluty względem złotówki. Nie jest to więc kredyt walutowy, ale kredyt udzielany w walucie polskiej Innymi słowy, świadczenie główne kredytobiorcy jest świadczeniem w polskiej walucie, a zostaje jedynie przeliczone na walutę obcą. Klauzule te zawierają więc jedynie postanowienia określające sposób wykonania umowy, a nie określające świadczenia główne stron. Nie stanowi głównego świadczenia kredytobiorcy ustalanie przez Bank kursu walutowego, po którym przelicza on wysokość raty kredytu. Przeliczanie złotych na walutę obcą i odwrotnie nie jest dokonywane w ramach odrębnej czynności prawnej, lecz jako czynność służąca wykonaniu umowy kredytu i podejmowana w ramach tej umowy. Niezależnie od tego, jakie dobro weźmiemy do przeliczania kredytu (raty kredytowej), np. walutę, złoto, surowce, to zasada będzie ta sama, a więc odniesienie (indeksacja) kwoty kredytu (raty) do tego dobra. Przeliczenie to określa jednak wyłącznie sposób rozliczeń pomiędzy stronami. […] Przede wszystkim należy zauważyć, że brak określenia sposobu ustalania kursów walut obcych powoduje to, że Bank może tak naprawdę wybrać dowolne kryteria ustalania kurów, niekoniecznie związane z aktualnym kursem ukształtowanym przez rynek walutowy i ma możliwość uzyskania korzyści finansowych stanowiących dla kredytobiorcy dodatkowe koszty kredytu, których oszacowanie nie jest możliwe ze względu na brak oparcia zasad ustalania kursów wymiany o obiektywne i przejrzyste kryteria. Kursy wykorzystywane przez Bank nie są kursami średnimi, nie są kursami rynkowymi, lecz kursami kupna i sprzedaży obowiązującymi u pozwanego. Faktycznie klienci banku nie mają przecież żadnego wpływu na ustalenie kursu sprzedaży i zakupu. O ile średni rynkowy kurs wymiany walut ustalany przez NBP jest wskaźnikiem obiektywnym i niezależnym od woli Banku, to wysokość doliczanej przez pozwanego marży kupna lub sprzedaży jest zależna tylko i wyłącznie od woli pozwanego. Oczywistym jest, że zawierając umowę kredytu denominowanego w walucie obcej konsument jest świadomy (a przynajmniej powinien być świadomy) ryzyka, jakie się z tym wiąże, a więc ryzyka wynikającego ze zmienności kursów walut obcych. Czym innym jest takie ryzyko, a czym innym ustalanie kursów walut przez pozwanego. Te dwie kwestie są ze sobą powiązane tylko w takim stopniu, w jakim czynniki rynkowe mają wpływ na kurs waluty w Banku. Natomiast ryzyko to nie ma żadnego wpływu na ryzyko związane z możliwością dowolnego kształtowania przez pozwanego kursu wymiany waluty, w której denominowany jest kredyt, a to wpływa w sposób oczywisty na sytuację konsumenta. […] W konsekwencji, pozwany ma możliwość nie tylko ustalenia w dowolny sposób wysokości kursu waluty, na poziomie znacznie przekraczającym rynkowy kurs wymiany, ale również przyjęcie takiego kursu z danego dnia, który będzie dla niego najkorzystniejszy, co tym samy naraża konsumenta na dodatkowe koszty, niezależne od kosztów związanych ze zmianą rynkowych kursów walut. Tym bardziej, że (...) zastrzegł dodatkowo że kurs banku będzie powiększony o marżę, która również może ulegać zmianom.”

Podobnie Sąd Apelacyjny w Warszawie w swoim wyroku z dnia 7 maja 2013 r. (sygn. akt VI ACa 441/13) w którym odniósł się do powszechnej w umowach kredytu walutowego klauzuli uzależniającej przeliczenie transz i kwot kredytu od kursu walut ustalanego przez sam bank, wskazał, że:

„W ocenie Sądu pierwszej instancji o abuzywności spornego postanowienia decyduje fakt, że uprawnienie Banku do określania wysokości kursu sprzedaży CHF nie doznaje żadnych formalnych ograniczeń, zwłaszcza nie przewiduje wymogu aby wysokość kursu ustalonego przez Bank pozostawała w określonej relacji do średniego kursu NBP lub kursu ukształtowanego przez rynek walutowy. Powyższe tj. przyznanie sobie przez Bank prawa do jednostronnego regulowania wysokości rat kredytu waloryzowanego kursem CHF poprzez wyznaczanie w tabelach kursowych kursu sprzedaży franka szwajcarskiego oraz wysokości tzw. spreadu (różnica między kursem sprzedaży i zakupu waluty obcej) przy pozbawieniu konsumenta jakiegokolwiek wpływu i bez wskazania w umowie sposobu ustalania kurów walut, w tym zakresie rażąco - zdaniem Sądu Okręgowego narusza interesy konsumenta i jest sprzeczne z dobrymi obyczajami.”

Skoro więc konkretne klauzule umowne zostały uznane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumenta za niedozwolone to niejako automatycznie przestały one obowiązywać konsumentów będących stroną zawierających je umów. Stwierdzenie więc abuzywnego charakteru postanowień umownych odnoszących się do indeksacji kredytu w walucie obcej uniemożliwia w zasadzie arbitralne wyliczenie przez bank kwoty raty kredytowej, tworząc po stronie konsumenta uprawnienie do wystąpienia z roszczeniami o ustalenie treści umowy kredytowej, ponowne przeliczenie wysokości zobowiązania oraz ustalenie wysokości raty kredytu w oparciu o jego wartość w złotych polskich. Taki pogląd zaprezentował Sąd Okręgowy w Białymstoku we wspomnianym już orzeczeniu, wskazując, iż:

„W ocenie Sądu Okręgowego z całą pewnością nie należą do głównych świadczeń stron dodatkowe opłaty pobierane przez bank, a będące pochodną dokonania pewnych operacji bankowych, a dotyczących sposobu przeliczania kwoty kredytu (jego transzy) lub kwoty raty do spłaty w odniesieniu do waluty według reguł określonych przez dany bank - zwykle - tak jak w tym przypadku w „Tabeli kursów”. Świadczeniem głównym powodów jest zatem świadczenie w walucie polskiej, zgodnie z treścią zawartej umowy, które zostaje jedynie przeliczone na (...). Zaskarżone w niniejszym postępowaniu klauzule umowne zawierają więc postanowienia określające sposób wykonania umowy, a nie główne świadczenia stron. Ponadto - co jest równie istotne - gdyby nawet przyjąć, iż przedmiotowe postanowienia umowne dotyczą głównych świadczeń stron (choć w ocenie Sądu w istocie tak nie jest, podobnie wypowiedziały się zresztą oba Sądy w przytoczonej przez powodów sprawie dotyczącej Banku (...) w zgoła takiej samej sytuacji) - to jednak dalej ustawodawca wskazał, iż muszą być one sformułowane w umowie jednoznacznie, co na tle rozpatrywanej umowy nie ma miejsca, albowiem w umowie stron poza ogólnikowym odesłaniem do „Tabeli kursów” przy przeliczania kwoty kredytu (jego transzy) lub kwoty raty do spłaty w odniesieniu do waluty, pozwany nie zawarł jasnych i sprawdzalnych kryteriów, czy sposobu przeliczania kredytu i jego spłaty, tj. nie zawarł zasad indeksacji kredytu i obliczania rat jego spłaty.”

Zgadzając się z słusznością rozumowania Sądu Okręgowego w Białymstoku wyrażonego w cytowanym orzeczeniu, a którego duch widoczny jest także w przytoczonych uzasadnieniach orzeczeń Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, wskazać należy, iż skoro głównym świadczeniem umowy kredytu walutowego jest udzielenie kredytu w walucie polskiej, a niedozwolona klauzula indeksacyjna mówi jedynie o sposobie wykonania umowy, bank powinien przeliczyć wysokość pozostającego do spłaty zobowiązania w oparciu o przekazane kredytobiorcy w transzach kredytu kwoty wyrażone w złotych polskich, pomniejszone o dokonane przez niego dotychczas płatności. Zgodnie więc ze stanowiskiem wyrażonym w przywołanych orzeczeniach, kredyt indeksowany w walutach obcych, którego kwota wypłacona była w złotych, a którego umowa zawiera powszechną klauzulę indeksacyjną uzależniającą kurs, po którym bank przelicza kwoty transz i rat od kursów ustalanych przez siebie samego, uznanie owej klauzuli za niedozwoloną skutkuje uznaniem takiego kredytu jako kredytu udzielonego w złotych polskich. Dla wielu kredytobiorców skutek taki oznaczać będzie istotne obniżenie wysokości ich całkowitych zobowiązań względem banku, w konsekwencji zaś istotne obniżenie raty kredytowej. W przypadku niektórych kredytów rodzi się także możliwość dochodzenia od banku zwrotu kwot niejako nadpłaconych. Co jednak z kredytobiorcami będącymi przedsiębiorcami?

„Wobec przedsiębiorców pojęcie klauzul abuzywnych nie ma zastosowania, nie sposób więc przyjąć, iż samo stwierdzenie niedozwolonego charakteru klauzul umowy kredytu w części odnoszącej się do ustalania kursu walut przez bank może prowadzić do nieważności tych klauzul.”

mówi Piotr Pieczara pełnomocnik Kancelarii Themi. Z tego samego powodu przesłanka abuzywności klauzul indeksacyjnych nie pozwoli przedsiębiorcom dochodzić ustalenia nieistnienia umowy kredytowej. W konfrontacji z bankiem przedsiębiorca stoi faktycznie na gorszej pozycji procesowej niż konsument, którego chronią szczególne regulacje prawne, nie jest to jednak pozycja stracona. Choć w przypadku przedsiębiorstw nie sposób wystąpić z roszczeniami w oparciu o tę samą podstawę prawną co w przypadku konsumenta, to jednak co do zasady argumenty za unieważnieniem poszczególnych klauzul indeksacyjnych lub całej umowy są podobne jak te, które legły u podstaw uznania klauzul indeksacyjnych za niedozwolone. Podstawę prawną roszczeń przedsiębiorców wobec banków, kształtują same elementarne zasady prawa cywilnego, w tym zakreślone przez ustawodawcę ramy swobody zawierania umów. Norma art. 3531 k.c. stanowi bowiem, że:

„Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.”

Co przy tym istotne, w orzecznictwie Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumenta oraz sądów powszechnych ukształtowany jest pogląd, w świetle którego zawarta w umowach kredytowych klauzula indeksacyjna nie należy do klauzul głównych określających niejako istotę umowy, a służy ona jedynie wykonaniu umowy kredytowej poprzez określenie sposobu dokonywania rozliczeń pomiędzy kredytobiorcą a kredytodawcą. Jeżeli zatem weźmiemy pod uwagę, że natura umowy kredytu zdefiniowana została w ustawie prawo bankowe, której art. 69 u.p.b. stanowi, że przez umowę kredytu bank udostępnia określoną kwotę, a kredytobiorca zobowiązuje się do jej spłaty w zamian za odsetki i ewentualną prowizję, zaś kredyt może być udzielony w złotych polskich lub w walucie obcej, to możemy dojść do wniosku, iż praktyka banków polegająca na przekazywaniu kwot kredytu w złotych polskich przeliczanego na podstawie takich dodatkowych niejako klauzul indeksacyjnych jest niedopuszczalna i godzi bezpośrednio w naturę stosunku prawnego, naruszając tym samym normę art. 3531 k.c. W konsekwencji można więc uznać, iż wypłacony w złotych kredyt indeksowany w walucie obcej jest faktycznie kredytem złotowym, z wbudowanym - notabene za pośrednictwem niedozwolonych na gruncie prawa konsumentów klauzul indeksacyjnych - instrumentem spekulacyjnym. Mając przy tym na uwadze iż obecnie szacuje się nawet 70% wzrost zobowiązań kredytowych indeksowanych/denominowanych w walutach, należy stwierdzić, że świadczenia kredytobiorcy względem banku znacznie przenoszą to co kredytobiorca ten od banku otrzymał i obejmują świadczenia znacznie większe niż świadczenia należne bankowi na mocy definicji ustawowej sumy kapitału, odsetek i prowizji. Wskazać natomiast należy, iż konieczność spłaty kwot znacznie wyższych niż wynikałoby to z istoty umowy kredytowej, rodzi elementarne pytanie o zachowanie ekwiwalentności świadczeń. Skoro bowiem kredytobiorca otrzymał przykładowo 500 tysięcy złotych w kredycie indeksowanym klauzulami indeksacyjnymi po kursie 2,2 PLN/CHF, a jedynie przez zmianę kursu walut musi zwrócić (licząc po kursie aktualnym 3,5 PLN/CHF) 800 tyś złotych powiększony o odsetki i prowizje, to pod znakiem zapytania należy postawić istotę świadczenia dodatkowych 300 tysięcy złotych. Świadczenie to, nie jest bowiem ani kapitałem, ani odsetkami ani też prowizją banku. Zgodnie bowiem z prawem bankowym bank uprawiony jest do zwrotu wykorzystanego kredytu, odsetek i prowizji, a skoro wskazane 300 tysięcy złotych do żadnej z tych kategorii się nie zalicza, to takie dodatkowe świadczenie jest świadczeniem nie ujętym w definicji kredytu. Co więcej spełnienie takiego świadczenia jest krzywdzące dla kredytobiorcy, dla banku stanowi zaś nienależne i nieujęte w ustawie przysporzenie majątkowe. Nie zasługuje tutaj na uznanie argumentacja banków, iż kredyt przyznany został w walucie obcej, bowiem zgodnie naszą wcześniejszą argumentacją oraz niekwestionowaną linią orzeczniczą Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz innych sądów powszechnych, jeżeli kredyt postawiony został do dyspozycji klienta w złotych polskich a umowa kredytowa przewidywała (przed wprowadzeniem stosownej rekomendacji) spłatę również w walucie polskiej to kredyt taki jest de facto kredytem udzielonym w złotych polskich. Taka sytuacja wynikła z realizacji umowy kredytu indeksowanego w walucie obcej narusza więc w sposób oczywisty zasadę ekwiwalentności świadczeń, bank bowiem otrzyma zgodnie z warunkami umowy nieproporcjonalnie więcej niż sam świadczył. Zważyć przy tym należy, że celem umowy kredytu hipotecznego jest finansowanie inwestycji, z natury jest on bowiem przeznaczany na zakup nieruchomości bądź innych dóbr. Nie sposób więc przyjąć, że celem kredytobiorcy zaciągającego kredyt indeksowany w walucie obcej jest spekulacja kursami walut. Gdyby kredytobiorca chciał rzeczywiście zainwestować w finansowy produkt spekulacyjny zawarłby z bankiem lub inną instytucją finansową stosowną umowę na produkt inwestycyjny, nie zaś umowę kredytu o zupełnie przecież odmiennym, a co szczególnie istotne, ustawowo uregulowanym przeznaczeniu. W rozważaniach z zakresu ważności i charakteru umów kredytowych zawieranych z przedsiębiorcami nie traci także aktualności argumentacja dotycząca niedozwolonego charakteru klauzul indeksacyjnych uzależniających obliczanie wysokości transz oraz rat kredytu od ustalanych jednostronnie i arbitralnie kursów walut. Chociaż bowiem pojęcie klauzul abuzywnych w relacjach pomiędzy przedsiębiorcami nie istnieje, to jednak przesłanki ich niedozwolonego charakteru, które wynikają z rażącego naruszenia zasady ekwiwalentności świadczeń stawiającej bank w pozycji dalece bardziej uprzywilejowanej w stosunku do kredytobiorcy, są dokładnie takie same. W tym wypadku to co w relacjach z konsumentami jest niedozwolone, wydaje się naruszać zasadę ustaloną art. 3531 k.c. co prowadzić powinno do częściowej lub całkowitej nieważności takiej umowy. Na taką przesłankę wskazał Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu z dnia 19 września 2013 roku wydanym w sprawie sygn. akt I CSK 651/2012, w którym stwierdził, iż:

"Z zasad współżycia społecznego […] wynika, że umowa wzajemna powinna po obu stronach stwarzać równorzędne warunki jej realizacji. Nawet jeśli jest to umowa o cechach umowy losowej, wskazującej również na podobieństwo do gry i zakładu, jak w przypadku umów opcji walutowej, to nie może tworzyć już u swej podstawy oczywistych preferencji dla jednej strony umowy, zwłaszcza jeśli jest to strona profesjonalnie silniejsza.”

„Naturalną konsekwencją uznania, sprzeczności z naturą umowy kredytu – a więc ustawą prawo bankowe - klauzuli indeksacyjnych jest stwierdzenie ich nieważność ze skutkiem wstecznym od chwili zawarcia umowy kredytu. Taki sam skutek miałoby uznanie, iż klauzule te sprzeczne są z zasadą ekwiwalentności oraz zasadami współżycia społecznego.”

mówi Piotr Pieczara pełnomocnik Kancelarii Themi. Takie uznanie rodzi jeden z dwojakich skutków. Analogicznie bowiem jak w przytoczonych orzeczeniach dotyczących konsumentów sąd mógłby stwierdzić, iż nieważna jest jedynie klauzula indeksacyjna, pozostałe zaś postanowienia kredytu pozostają w mocy. Sąd mógłby jednak uznać, że wobec nieważności klauzuli indeksacyjnej cała umowa kredytu indeksowanego w walucie obcej jest nieważna. W pierwszym przypadku umowa kredytu stała by się de facto kredytem złotowym najprawdopodobniej oprocentowanym według zasad ustalonych dla kredytu indeksowanego w walucie obcej, podczas gdy bank zmuszony byłby do zwrotu niejako nadpłaconych rat kapitału, odsetek i prowizji. W drugim natomiast przypadku umowa zostałaby rozwiązana z mocą wsteczną z obowiązkiem niezwłocznego zwrotu wszystkich świadczeń, które strony sobie wzajemnie przekazały. To z kolei wiązałoby się z jednej strony ze zwrotem pobranych przez bank rat, odsetek i prowizji a z drugiej strony do zwrotu całej wartości wykorzystanego kredytu przez kredytobiorcę. Drugie rozwiązanie doprowadziłoby również do upadku zabezpieczenia hipotecznego, skoro bowiem ustała podstawa jego ustanowienia, to samo zabezpieczenie również powinno zostać zniesione. Analiza ostatnich orzeczeń wydanych w sprawach o uznanie klauzul indeksacyjnych za niedozwolone prowadzi do przekonania, iż wysoce prawdopodobnym i realnym jest wygranie sporu konsumenta z bankiem opartego na przesłance abuzywności tych klauzul skutkującej bądź ich nieważnością – co najbardziej prawdopodobne w świetle dotychczasowych orzeczeń - bądź też nieważnością całej umowy kredytowej za obowiązkiem zwrotu przekazanych sobie przez strony świadczeń. W przypadku przedsiębiorców prowadzenie analogicznych postępowań wydaje się trudniejsze, lecz unieważnienie poszczególnych klauzul indeksacyjnych lub całej umowy kredytu wciąż jest wysoce prawdopodobne. Droga wskazana wydaje się właściwa również wobec tych kredytobiorców, którym bank wypowiedział umowę a przytoczona argumentacja może stać się także podstawą zarzutów w wytoczonym przez bank postępowaniu o zapłatę bądź powództwie przeciwegzekucyjnym gdy bank wydał już bankowy tytuł egzekucyjny. Wobec ogromnego wzrostu wysokości zobowiązań kredytów indeksowanych/denominowanych w walutach obcych oraz zazwyczaj ich wysokich wartości gra wydaje się być warta przysłowiowej świeczki, tym bardziej, że pierwsze orzeczenia na korzyść kredytobiorców już zapadły. Słuszność podnoszonych przez nas twierdzeń potwierdził też Sąd Apelacyjny w Szczecinie w swoim prawomocnym wyroku z dnia 14 maja 2015 r. Przeczytaj też komentarz naszej Kancelarii do wyroku Pomyślny wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie w sprawie kredytu we frankach! Sygnatura I ACa 16/15.

Created byIdea4net Created by Idea4net. All rights reserved. Treści zawarte na stronie podlegają ochronie i nie mogą być w żaden sposób kopiowane ani rozpowszechniane, bez pisemnej zgody ich autorów. Powered by Olebright drukarnia