Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 06.03.2024 r., sygn. akt XXVIII C 4556/23 (SSO Marcin Czachura) ustalający nieważność umowy kredytu zawartej w 2005 r. z Bankiem Millennium S.A. i zasądzający od Banku Millennium S.A. na rzecz naszych klientów kwot

Sygn. akt XXVIII C 4556/23

 

 

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

 

Dnia 6 marca 2024 r.

 

Sąd Okręgowy w Warszawie – Wydział XXVIII Cywilny

w następującym składzie:                

Przewodniczący:        SSO Marcin Czachura

[OSOBA]

po rozpoznaniu w dniu 6 marca 2024 r. w Warszawie

na rozprawie

sprawy z powództwa:    [OSOBA] (nr PESEL: [PESEL]) i [OSOBA] (nr PESEL: [PESEL])

przeciwko: Bankowi Millennium S.A. z siedzibą w Warszawie (nr KRS: 0000010186)

o ustalenie i zapłatę

                              

  1. ustala, że nie istnieje stosunek prawny wynikający z Umowy o [OSOBA] nr KH/0166/06/2005, zawartej w dniu 22 czerwca 2005 r. przez pozwanego Bank Millennium S.A. z siedzibą w Warszawie oraz powodów [OSOBA] i [OSOBA] – ze względu na nieważność umowy,
  2. zasądza od pozwanego Banku Millennium S.A. z siedzibą w Warszawie, łącznie na rzecz powodów [OSOBA] i [OSOBA], kwotę 159.340,13 (sto pięćdziesiąt dziewięć tysięcy trzysta czterdzieści 13/100) złotych, wraz z liczonymi od tej kwoty odsetkami ustawowymi za opóźnienie za okres od dnia 23 listopada 2023 r. do dnia zapłaty,
  3. oddala powództwo w pozostałej części,
  4. zasądza od pozwanego Banku Millennium S.A. z siedzibą w Warszawie, łącznie na rzecz powodów [OSOBA] i [OSOBA], kwotę 11.817 (jedenaście tysięcy osiemset siedemnaście) złotych tytułem zwrotu kosztów procesu, wraz z liczonymi od tej kwoty odsetkami ustawowymi za opóźnienie za czas od dnia uprawomocnienia się rozstrzygnięcia, którym tę kwotę zasądzono, do dnia zapłaty.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sygn. akt XXVIII C 4556/23

 

UZASADNIENIE

 

Pozwem z dnia 8 marca 2023 r. (data nadania – k. 66), powodowie [OSOBA] i [OSOBA] zażądali:

  • ustalenia, że nie istnieje stosunek zobowiązaniowy wynikający z Umowy o [OSOBA] nr KH/0166/06/2005 z dnia 22 czerwca 2005 r., zawartej między powodami a pozwanym Bankiem Millennium S.A. z siedzibą w Warszawie,
  • zasądzenia od pozwanego na rzecz powodów [OSOBA] (do ich niepodzielnej ręki) kwoty 159.340,13 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi od dnia 4 lutego 2023 r. do dnia zapłaty,
  • zasądzenia od pozwanego na rzecz powodów [OSOBA] (do ich niepodzielnej ręki) zwrotu kosztów postępowania wraz z należnymi odsetkami ustawowymi za opóźnienie w spełnieniu świadczenia pieniężnego liczonymi od dnia uprawomocnienia się orzeczenia, którym je zasądzono do dnia zapłaty, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych.

W odpowiedzi na pozew (k. 79-111rew.) pozwany [OSOBA] o oddalenie powództwa w całości i o zasądzenie solidarnie od powodów [OSOBA] zwrotu kosztów postępowania, w tym zwrotu kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi od dnia uprawomocnienia się orzeczenia do dnia zapłaty.

Zarządzeniami z dni: 17 października 2023 r. (k. 224) i 23 stycznia 2024 r. (k. 243), przewodniczący zwrócił pisma pozwanego obejmujące podniesienie zarzutu zatrzymania.

Zarzut nie został podniesiony na rozprawie. Stanowiska stron nie uległy już zmianie (k. 255, 256rew.).

 

Sąd ustalił następujący stan faktyczny:

 

W dniu 22 czerwca 2005 r., powodowie, małżonkowie [OSOBA] i [OSOBA], występujący jako kredytobiorca, zawarli z pozwanym Bankiem Millennium S.A. z siedzibą w Warszawie Umowę o [OSOBA] nr KH/0166/06/2005, sporządzoną według wzorca na formularzu umowy wytworzonym przez bank. W umowie tej, strony umowy oświadczyły w szczególności, że:

- określenia użyte w umowie mają znaczenie nadane im w „Regulaminie kredytowania osób fizycznych w ramach usług bankowości hipotecznej w Banku Millennium S.A.”, zwanym dalej „Regulaminem” (§ 1 zd. pierwsze umowy),

- kwota kredytu to 146.450 zł (§ 2 ust. 1 umowy),

- kredyt jest indeksowany do CHF, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF według Tabeli Kursów Walut Banku Millennium w dniu uruchomienia kredytu (§ 2 ust. 2 umowy),

- cel kredytu to: spłata kredytu konsumpcyjnego – kwota 16.700 zł, budowa domu metodą gospodarczą – kwota 128.300 zł, koszty wliczone w kredyt – kwota 1.450 zł (§ 2 ust. 3 umowy),

- kredytowaną nieruchomością w rozumieniu postanowień umowy jest dom przy (według ówczesnego oznaczenia) ul. [ADRES], dz. nr (§ 2 ust. 4 umowy),

- okres kredytowania wynosi 372 miesiące licząc od dnia wypłaty kredytu lub jego pierwszej transzy (§ 2 ust. 6 umowy), okres karencji w spłacie kredytu wynosi 18 miesięcy licząc od dnia wypłaty kredytu lub jego pierwszej transzy (§ 2 ust. 7 umowy),

- kredytobiorca zobowiązuje się spłacić kwotę kredytu w CHF ustaloną zgodnie z § 2 w złotych polskich, z zastosowaniem kursu sprzedaży CHF obowiązującego w dniu płatności raty kredytu, zgodnie z Tabelą Kursów Walut Banku Millennium S.A. (§ 7 ust. 1 umowy) (kopia umowy – k. 35-37).

 

Zgodnie natomiast z treścią „Regulaminu kredytowania osób fizycznych w ramach usług bankowości hipotecznej w Banku Millennium S.A.”, stanowiącego załącznik do umowy, w szczególności:

- kredyt może być indeksowany kursem waluty obcej na podstawie obowiązującej w banku Tabeli Kursów Walut Obcych (§ 3 ust. 2 „Regulaminu”),

- w przypadku kredytu w walucie obcej Kredytobiorca może zastrzec w umowie kredytu, iż bank będzie pobierał ratę spłaty z rachunku w walucie, do jakiej kredyt jest indeksowany, o ile ten rachunek jest dostępny w aktualnej ofercie banku (§ 8 ust. 4 „Regulaminu”),

przy czym w obowiązującej w momencie zawarcia umowy wersji „Regulaminu” określono, że:

- w przypadku kredytu w walucie obcej kwota raty spłaty obliczona jest według kursu sprzedaży dewiz, obowiązującego w banku na podstawie obowiązującej w banku Tabeli Kursów Walut Obcych z dnia spłaty (§ 8 ust. 3 „Regulaminu” w wersji z momentu zawarcia umowy, kopia „Regulaminu” w tej wersji – k. 131-140),

jednak następnie, po zmianie „Regulaminu” przez Bank, w wersji R31.6, postanowienie to miało następującą treść:

- w przypadku kredytu w walucie obcej, kwota raty obliczona jest według aktualnego kursu sprzedaży dewiz dla danej waluty obowiązującego w Tabeli Kursów Walut Obcych Banku w dniu spłaty raty; Tabela Kursów Walut Obcych ustalana jest nie rzadziej niż raz dziennie, na podstawie kwotowań rynkowych poszczególnych par walut przy możliwym odchyleniu dla kursu kupna i kursu sprzedaży, nie większym niż 10% od kwotowań rynkowych (§ 8 ust. 3 „Regulaminu” w wersji R31.6; treść „Regulaminu” w wersji R31.6 – k. 142-150).

Powodom przedstawiono do podpisu zbiór pisemnych informacji, nieobejmujący jakiejkolwiek wzmianki o ryzyku kursowym (kopia informacji – k. 129).

 

Kredytowana nieruchomość potrzebna była powodom do własnych celów mieszkaniowych. Powodowie [OSOBA] w nieruchomości i mieszkają tam do chwili obecnej. Refinansowany kredyt konsumpcyjny zaciągnięty został w innym banku, na zakup samochodu do celów prywatnych (zeznania powodów).

Powódka w dacie zawarcia umowy kredytu miała wykształcenie średnie. Prowadziła – i nadal prowadzi – działalność gospodarczą jako agent ubezpieczeniowy. Działalność została zarejestrowana pod adresem kredytowanej nieruchomości lecz w zasadzie nie była tam faktycznie wykonywana – powódka dysponuje biurem w Ozorkowie i tam przyjmuje klientów, a dokumentację przechowuje w biurze księgowym. Od czasu pandemii wirusa SARS-CoV-2 powódce zdarza się pracować zdalnie w domu, jednak nie ma tam wydzielonego stanowiska pracy. Koszty kredytu ani koszty utrzymania kredytowanej nieruchomości nie były rozliczane jako koszty działalności (zeznania powódki; kopia wniosku kredytowego – zwł. k. [DZIAŁKA]).

Powód, dysponujący wykształceniem zawodowym, z zawodu kierowca i pracownik budowlany, w dacie zawarcia umowy kredytu nie prowadził działalności gospodarczej. Około [DZIAŁKA] r. rozpoczął prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie usług transportowych. Działalność została zarejestrowana pod adresem kredytowanej nieruchomości i trwała około roku. Powód [OSOBA] samochodem, nabytym za refinansowany kredyt. Koszty kredytu ani koszty utrzymania kredytowanej nieruchomości nie były rozliczane jako koszty działalności (zeznania powoda; kopia wniosku kredytowego – zwł. k. [DZIAŁKA]).

 

W celu uzyskania kredytu, powodowie [OSOBA] do banku, poleconego przez znajomych. Odbyły się około trzy spotkania w lokalu banku (zeznania powodów).

Przedstawiciel banku zaproponował powodom kredyt powiązany z frankiem szwajcarskim, wskazując, że powodowie [OSOBA] kredytowej na kredyt w złotych niepowiązany z walutą obcą. Nie tłumaczył roli ani mechanizmu funkcjonowania franka szwajcarskiego w umowie. Powiedział, że frank szwajcarski jest walutą na tyle stabilną, że kredyt jest bezpieczny. Na pytanie powoda, co mogłoby się wydarzyć odnośnie wyższego kursu, odpowiedział, że frank szwajcarski jest walutą na tyle stabilną i bezpieczną, że raczej nic się nie wydarzy (zeznania powodów).

Nie przedstawiono powodom historycznych zmian kursu franka szwajcarskiego ani symulacji wzrostu salda lub raty kredytu w złotych przy konkretnym wzroście kursu franka szwajcarskiego. Nie omawiano z powodami [OSOBA] bank kursów walutowych na potrzeby umowy ani kwestii i skutków stosowania w umowie dwóch rodzajów kursu walutowego i spreadu walutowego (zeznania powodów).

Postanowienia umowy nie były przedmiotem negocjacji – powodowie [OSOBA], gdyż nie mieli wiedzy ani nie zapytali o możliwość negocjowania (zeznania powodów).

 

W wykonaniu umowy kredytu, w okresie od dnia zawarcia umowy do dnia 28 listopada 2022 r., powodowie [OSOBA] sumę 159.340,13 zł, z czego: sumę 157.300,13 zł tytułem spłaty kredytu oraz sumę 2.040 zł tytułem ubezpieczenia pomostowego (zaświadczenie banku – k. 52-56).

W dniu 22 listopada 2023 r. wpłynęły do tut. Sądu oświadczenia powodów, którzy po pouczeniu ich o możliwych skutkach nieważności umowy oświadczyli, że chcą unieważnienia umowy pomimo konsekwencji, uznają stwierdzenie nieważności umowy za korzystne dla siebie i rezygnują z możliwości potwierdzenia niedozwolonych postanowień (oświadczenia wraz z odciskiem prezentaty na piśmie przewodnim – k. 238, 239 w zw. z k. 237).

 

Sąd poczynił następującą ocenę materiału dowodowego:

 

Spór w niniejszej sprawie – w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia – sprowadza się przede wszystkim do kwestii prawnych, a kluczowe znaczenie dla jego rozstrzygnięcia ma treść postanowień umownych, zaś ta jest bezsporna.

 

Pozwany [OSOBA] dowodów, które mogłyby podważać status strony powodowej jako konsumenta z punktu widzenia spornej umowy, a w szczególności podważyć wiarygodność zeznań powodów [OSOBA] przeznaczenia i faktycznego wykorzystania kredytowanej nieruchomości oraz refinansowanego samochodu oraz zakresu faktycznych związków działalności gospodarczych powodów z kredytowaną nieruchomością. Refinansowany kredyt, przeznaczony na zakup samochodu, został zresztą wprost określony w § 2 ust. 3 spornej umowie jako konsumpcyjny.

 

W związku z zarzutem strony pozwanej, sugerującej indywidualne uzgodnienie spornych postanowień umowy, wskazać należy, że po pierwsze, już analiza samych dokumentów umowy z załącznikami nie pozostawia wątpliwości, że chodziło o standaryzowaną, szablonową umowę, złożoną z postanowień wzorca umownego sformułowanego przez bank, a po drugie, z żadnego dowodu nie wynika – a zeznania powodów [OSOBA] – by postanowienia umowy, przesądzające o wyniku sprawy, były przedmiotem indywidualnych uzgodnień stron umowy. W szczególności, oświadczenie co do akceptacji okresu karencji (k. 120) nie wchodzi w ogóle w materię postanowień, kształtujących model umowy i decydujących o wyniku postępowania.

Nie ma przekonującej podstawy dowodowej do kwestionowania kluczowej części zeznań powodów w zakresie przebiegu kontaktów z bankiem przy zawarciu umowy (z tym zastrzeżeniem, że niepamięć części szczegółów jest naturalna ze względu na upływ czasu, przy czym jeśli powodowie [OSOBA] jakiejś okoliczności, na przykład pouczenia, to w braku potwierdzenia w jakimkolwiek innym dowodzie uznać należy, że okoliczność nie zaistniała).

Ciężar wykazania indywidualnego uzgodnienia postanowień umowy czy też udzielenia powodom pouczeń o ryzykach wiążących się w umową spoczywał na pozwanym. Pozwany [OSOBA] nie sprostał w dostatecznym stopniu, w szczególności nie zaoferował żadnego dowodu, który mógłby ujawniać przebieg kontaktów czy ustaleń stron w zakresie wykraczającym ponad to co wynika z treści dokumentów i zeznań powodów.

Z gruntu chybione były bowiem wnioski pozwanego (k. 80rew.-81, zresztą powielane w podobnych sprawach) o dopuszczenie dowodu z zeznań świadka [OSOBA] i z protokołu przesłuchania [OSOBA] mianowicie nie wskazuje (a zgromadzone dowody, w szczególności umowa, ale też wniosek kredytowy, zwł. k. 118, wprost przeczą), by którykolwiek ze wskazanych pracowników pozwanego był osobiście obecny przy czynnościach z udziałem powodów, poprzedzających zawarcie spornej umowy. Znaczenie dla sprawy mogą natomiast mieć tylko rzeczywiste, konkretne okoliczności przebiegu kontaktów stron, a nie ogólnikowa, abstrakcyjna relacja o praktykach lub procedurach, stosowanych rzekomo przez pozwanego. Relacja osoby, która nie była obecna w trakcie spotkań z powodami, co do zasady nie mogłaby podważyć zeznań powodów w kwestii przebiegu owych spotkań oraz informacji udzielonych ówcześnie powodom.

Rzeczą pozwanego jest, że nie zgłosił jako świadka któregokolwiek ze swych pracowników, wymienionych z imienia i nazwiska w spornej umowie i we wniosku kredytowym. Trudno zresztą byłoby dać wiarę świadkom co do skonkretyzowanego pouczenia powodów w zakresie wykraczającym ponad to, co figuruje w podpisanych przez powodów [OSOBA]. O ile bowiem z punktu widzenia powodów [OSOBA] na dużą sumę było znaczącym wydarzeniem życiowym, stąd miało znaczną szansę utrwalenia się w pamięci powodów, to z punktu widzenia pracowników banku była to tylko jedna z wielkiej liczby podobnych czynności, wykonywanych w toku zwykłej praktyki zawodowej. Co do zasady, poza wyjątkowymi wypadkami (takimi jak na przykład wysoce nietypowy przebieg zdarzeń, czy niekonwencjonalne zachowania kredytobiorcy), trudno byłoby więc racjonalnie wytłumaczyć, gdyby po kilkunastu latach od zawarcia umowy pracownicy banku zapamiętali akurat powodów. Tym istotniejsze było udzielanie powodom pouczeń w drodze dokumentów, pokwitowanych podpisami powodów. Dokument informacyjny, podpisany przez powodów (k. 129), nie zawiera jednak pouczeń o ryzykach związanych z zawarciem umowy – i dlatego może być traktowany jako przynajmniej pośrednie potwierdzenie zeznań powodów, wskazujących, że pouczeń takich powodom nie udzielono.

Tezy wniosków o dopuszczenie dowodu z zeznań świadków wchodziły zresztą w sferę wiadomości specjalnych, w której to sferze mógłby się miarodajnie wypowiedzieć (gdyby było to konieczne w sprawie) wyłącznie biegły, a w pozostałym zakresie dotyczyły okoliczności, pozbawionych istotnego znaczenia dla wyniku sprawy.

 

Tezy zgłoszonych przez strony wniosków o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego (k. 5-6, 81) nie miały znaczenia dla wyniku sprawy. W szczególności, jak zostanie dalej wyjaśnione, nie ma zupełnie znaczenia, czy kursy walut, określane przez pozwanego, wykazywały jakąkolwiek korelację z innymi kursami, występującymi na rynku. Nie ma znaczenia, skąd i jak pozwany [OSOBA] kredytowanie. Bezcelowe jest wyliczanie wartości zobowiązania kredytowego według przyjętych przez strony założeń, modyfikujących rzeczywiste warunki umowy, gdy – jak zostanie wyjaśnione – nie ma w okolicznościach niniejszej sprawy możliwości częściowego nawet utrzymania umowy w mocy. Bezcelowe jest wreszcie tłumaczenie specjalistycznych pojęć ekonomicznych, gdy nic nie wskazuje, że pojęcia takie zostały należycie wyjaśnione przez bank powodom przed zawarciem spornej umowy.

Zgłoszone przez strony: prywatne wyliczenia, opinie i stanowiska podmiotów trzecich nie mogą oczywiście zastąpić opinii biegłego i nie mają większej mocy dowodowej od gołosłownych twierdzeń stron, a ponadto w części dotyczą nie faktów (jak tego wymaga art. 227 k.p.c.), tylko ocen, zwłaszcza ocen prawnych, zastrzeżonych dla Sądu.

Wobec dyspozycji art. 227 k.p.c. oczywistym jest również, że dowód w procesie cywilnym nie może służyć – jak usiłował czynić to pozwany – prezentowaniu argumentacji (w tym ocen prawnych) strony.

Niewymienione wyżej dowody z dokumentów nie dostarczyły danych co do nowych faktów, mogących mieć wpływ na wynik sprawy.

 

Sąd zważył, co następuje:

 

Przed przystąpieniem do merytorycznej analizy powództwa [OSOBA] celowe wyjaśnienie, że chybiony był zarzut pozwanego w kwestii wartości przedmiotu sporu.

Sąd zarzutu tego nie podzielił, uznając za słuszne poglądy, wyrażone w uzasadnieniu postanowienia Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 4 marca 2022 r., I ACz 446/21, że roszczenie o ustalenie nieważności umowy kredytowej ma charakter niepieniężny ale majątkowy, wobec czego, na podstawie art. 19 w zw. z art. 21 k.p.c., suma tego roszczenia, nawet gdyby było dochodzone obok roszczenia pieniężnego, zwiększa wartość przedmiotu sporu, natomiast powoływane na poparcie poglądu przeciwnego postanowienie SN z 11 maja 2006 r., II PK 344/05, dotyczące zbiegu art. 19 k.p.c. z art. 231 k.p.c. jest nieadekwatne w okolicznościach niniejszej sprawy, bowiem w szczególności nie znajduje tu zastosowania art. 231 k.p.c., który był podstawą rozstrzygnięcia i trudno podzielić wyprowadzone na jego podstawie wnioski, gdyż art. 21 k.p.c. nie przewiduje wyjątków od zasady sumowania roszczeń na potrzeby określenia wartości przedmiotu sporu, w szczególności nie traktuje odrębnie powództwa o ustalenie stosunku prawnego.

 

Powództwo co do zasady zasługuje natomiast na uwzględnienie.

 

Z punktu widzenia kwestionowanej przez stronę powodową umowy, strona powodowa ma status konsumenta (art. 221 k.c.), przy czym decydujący dla identyfikacji owego statusu jest stan z chwili zawarcia umowy.

W szczególności w treści umowy ani nie oznaczono strony powodowej jako przedsiębiorcy, ani nie wzmiankowano o jakimkolwiek związku umowy lub przedmiotu kredytowania z jakąkolwiek działalnością gospodarczą, zawodową czy zarobkową strony powodowej. Treść § [DZIAŁKA] ust. 3 umowy wprost wskazuje na konsumencki charakter refinansowanego kredytu na zakup samochodu.

Z poczynionych ustaleń wynika, że kredytowana nieruchomość z założenia miała służyć i faktycznie nieprzerwanie służy do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych powodów. Refinansowany samochód służył natomiast do celów prywatnych.

W dacie zawarcia spornej umowy powódka prowadziła działalność gospodarczą, która została zarejestrowana pod adresem kredytowanej nieruchomości, lecz faktycznie co do zasady nie była tam wykonywana, poza przypadkami wykonywania przez powódkę pracy zdalnej z domu, co jednak wystąpiło dopiero od okresu pandemii, zatem dopiero po kilkunastu latach od zawarcia umowy.

Powód [OSOBA] gospodarczej dopiero kilka lat po zawarciu spornej umowy, lecz działalność ta trwała stosunkowo krótko, a mimo że została zarejestrowana pod adresem kredytowanej nieruchomości to faktycznie nie była tam wykonywana.

Jak zostało wyjaśnione w wyroku TSUE z dnia 8 czerwca 2023 r., C‑570/21, art. 2 lit. b) dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że pojęcie „konsumenta” w rozumieniu tego przepisu obejmuje osobę, która zawarła umowę kredytu do użytku częściowo związanego z jej działalnością gospodarczą lub zawodową, a w części niezwiązanego z tą działalnością, wspólnie z innym kredytobiorcą, który nie działał w ramach swojej działalności gospodarczej lub zawodowej, jeżeli cel działalności gospodarczej lub zawodowej jest tak ograniczony, że nie jest on dominujący w ogólnym kontekście tej umowy.

Powołując powyższy pogląd zastrzec oczywiście należy, że nie ma absolutnie przesłanek do uznania, że którekolwiek z powodów [OSOBA] w związku z działalnością gospodarczą. Pozyskawszy, dzięki finansowaniu z kredytu, dom na cele mieszkalne, powodowie [OSOBA] wykorzystywali adres domu do rejestracji działalności gospodarczej. Rejestrowanie przez przedsiębiorców, będących osobami fizycznymi, działalności gospodarczej pod adresem zamieszkania, jest rozpowszechnioną praktyka rynkową i nie oznacza wcale, że przedsiębiorca faktycznie wykonuje działalność gospodarczą w miejscu swego zamieszkania.

Niezależnie nawet od tego, związek kredytowanej nieruchomości z działalnościami gospodarczymi: powódki, a już zwłaszcza powoda, ma niewielkie znaczenie (absolutnie nie jest dominujący) względem podstawowego, nieprzerwanego, mieszkaniowego zatem ściśle konsumenckiego sposobu korzystania z nieruchomości przez oboje powodów.

 

Sporna umowa stron to co do zasady zbiór postanowień przejętych z wzorców stosowanych przez bank. Nic natomiast – nie tylko zgromadzone dowody, lecz także zasady doświadczenia życiowego i fakty powszechnie znane co do praktyk, stosowanych przez banki – nie wskazuje, by przedmiotem indywidualnych uzgodnień stron mogły być postanowienia umowy przesądzające o wyniku sprawy, a tym bardziej postanowienia „Regulaminu”. Odmienne sugestie pozwanego sprowadzają się realnie do gołosłownego, niepopartego adekwatnymi dowodami i nader ogólnikowego (powtarzanego w podobnej postaci w podobnych sprawach) powoływania  rzekomych możliwości strony powodowej.

Także zresztą w kontekście danych, uzyskanych przez Sąd z urzędu w toku innych postępowań, odnoszących się do podobnych umów z udziałem pozwanego, stwierdzić należy, że sporne postanowienia umowy, wykreowane jednostronnie przez pozwanego w stworzonych przez niego wzorcach umownych, były powielane bez zmiany w znacznej liczbie umów zawartych przez pozwanego i praktycznie co do samej zasady były traktowane przez pozwanego jako nienegocjowalne. Przemawia to dodatkowo za wiarygodnością zeznań powodów, że nie było nawet mowy o możliwości negocjacji.

Sporne postanowienia umowy są zatem objęte regulacją art. 3851 § 3 k.c.

 

Postanowienia te (wychodząc zwłaszcza od § 2 ust. 2 i § 7 ust. 1 umowy) sprowadzają się przede wszystkim do tego, że wysokość zobowiązania konsumenta, mającego podlegać kształtowaniu i spłacie przez okres 31 lat, zostaje określona według kursu franka szwajcarskiego, z tym, że nie przewidziano górnego pułapu wysokości zobowiązania (górnego pułapu kursu franka szwajcarskiego, według którego zobowiązanie konsumenta może zostać wyliczone), ani jakiegokolwiek innego zabezpieczenia (w tym w formie ubezpieczenia) konsumenta przed skutkami wzrostu kursu waluty obcej.

Konsument został tu zatem obciążony nieograniczonym ryzykiem kursowym, w taki sposób, że kredyt – przeznaczony głównie na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych, a w całości potrzeb konsumenckich – nabiera wręcz cech produktu inwestycyjno-spekulacyjnego, obarczonego znacznym ryzykiem poniesienia znacznej (potencjalnie wręcz nieograniczonej) straty.

Przy 31-letnim okresie, na jaki kredyt został udzielony, wobec oczywistej niemożliwości przewidzenia różnorodnych zmian ekonomicznych, politycznych i innych jakie mogą zajść w tak długim okresie i prowadzić do całkowitego przemodelowania nawet nie tylko kursów lecz wręcz rynkowych pozycji walut obcych (w szczególności postrzegania ich na rynku jako stabilne lub niestabilne), wpływać nawet na sam byt walut, a także na pozycję czy wręcz byt państw, które waluty emitują, obciążenie konsumenta nieograniczonym ryzykiem kursowym rodzi uprawnione skojarzenia już nie tylko z wysoce ryzykownym instrumentem inwestycyjno-spekulacyjnym, ale wręcz z grą hazardową. Tytułem przykładu wystarczy tu wskazać, jak znaczne zmiany zaszły na świecie i w Polsce przez okres kilkunastu tylko lat wstecz przed momentem zawarcia umowy oraz jaką niestabilnością charakteryzował się kurs złotego względem także franka szwajcarskiego jeszcze na początku lat 90. XX w., a zatem tylko kilkanaście lat przed momentem zawarcia umowy.

Bank natomiast – niewątpliwie zdając sobie sprawę jak drastycznym wahaniom może ulegać kurs każdej waluty obcej w okresie kilkudziesięciu lat – nie ujawnił należycie konsumentom wpływu, jaki owe wahania mogą mieć na wysokość ich zobowiązania.

W szczególności, podpisana przez powodów [OSOBA] (k.129) nie zawierały pouczenia o ryzyku związanym z umową. Ustny przekaz przedstawiciela banku negował realność jakiegokolwiek ryzyka.

Przy tym zupełnie oczywistym jest (a w każdym razie powinno być oczywistym dla banku), że konsument, finansujący długoterminowym kredytem swe potrzeby mieszkaniowe, zwykle zainteresowany jest stabilnością – a nie wikłaniem się w ryzyko drastycznych zmian – wysokości rat.

 

Jak natomiast słusznie oceniono w judykaturze, warunek dotyczący ryzyka kursowego musi zostać zrozumiany przez konsumenta zarówno w aspekcie formalnym i gramatycznym, jak i w odniesieniu do jego konkretnego zakresu, tak aby właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny przeciętny konsument mógł nie tylko dowiedzieć się o możliwości spadku wartości waluty krajowej względem waluty obcej, w której kredyt był denominowany, ale również oszacować – potencjalnie istotne – ekonomiczne konsekwencje takiego warunku dla swoich zobowiązań finansowych. Jeżeli zatem konsument nie został należycie poinformowany o ryzyku kursowym, czyli o możliwości spadku wartości waluty krajowej względem waluty obcej, tak aby mógł oszacować ekonomiczne konsekwencje takiego warunku dla swoich zobowiązań finansowych w razie wahań kursu (wszystkie podkreślenia pochodzą od SO), to oznacza to, że w rozumieniu art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 (tj. dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich – przyp. SO) warunki umowy nie zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem. Umożliwia to kontrolę abuzywności takiego warunku nawet w przypadku uznania go za określający główne świadczenia stron, skoro nie został sformułowany w sposób jednoznaczny (art. 3851 § 1 zd. 2 k.c.) (wyrok SN z dnia 3 lutego 2022 r., II CSKP 415/22).

 

Ponadto, w przytoczonym wyroku SN w sprawie II CSKP 415/22 wyjaśniono, że nawet zawarcie przez strony postępowania aneksu do umowy, umożliwiającego kredytobiorcy zmianę sposobu spłaty kredytu na spłatę w walucie kredytu (CHF) oraz dodanie do umowy informacji o sposobie ustalania przez bank kursów w tabeli kursów, nie sanuje niedozwolonego charakteru klauzuli ryzyka kursowego. Nadal bowiem umowa wiąże wysokość zobowiązania strony powodowej z kursem walutowym.

Nawet przecież, jeśli kredytobiorca może spłacać kredyt we franku szwajcarskim, to – zarabiając w innej walucie – w celu dokonania spłaty musi pozyskać franka szwajcarskiego po kursie rynkowym (o ile nie po kursie określonym przez bank), a właśnie zmienność (potencjalnie nieograniczona) owego kursu to właśnie istota ryzyka kursowego.

W kwestii ryzyka kursowego nie chodzi bowiem o sam mechanizm przeliczania waluty polskiej na CHF i odwrotnie, ale w ogóle o wprowadzenie powiązania wysokości udzielonego kredytu i wysokości spłat z kursem złotówki wobec CHF. Kredytobiorca musi zostać jasno poinformowany, że podpisując umowę kredytu powiązanego z walutą obcą, ponosi pewne ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia w przypadku spadku wartości waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie w stosunku do waluty obcej, w której kredyt został udzielony (postanowienie SN z dnia 15 marca 2023 r., I CSK 6316/22, wraz z powołanym tam orzecznictwem TSUE).

W tym kontekście należy poczynić szereg uwag.

Po pierwsze, nawet gdyby powodowie [OSOBA] kredytu bezpośrednio w walucie indeksacji, to nie eliminowałoby to ani nawet istotnie nie zmniejszało nieograniczonego ryzyka kursowego. Nie ma zatem znaczenia, czy powodowie [OSOBA] „aneksu” do umowy, dopuszczającego taką spłatę, a jeśli tak, to dlaczego z możliwości owej nie skorzystali.

Po drugie, nieograniczonego ryzyka kursowego nie eliminowałoby też oczywiście zastąpienie w umowie kursów walutowych określanych przez pozwanego jakimikolwiek kursami rynkowymi czy kursami średnimi NBP. Nawet przecież najbardziej zobiektywizowane kursy rynkowe walut obcych nadal mogą podlegać praktycznie nieograniczonym wahaniom.

Po trzecie, nie ma istotnego znaczenia (nie może wyeliminować ryzyka kursowego) § 8 ust. 4 „Regulaminu”, stwarzający jedynie potencjalną – wymagającą poczynienia odpowiednich ustaleń umownych między stronami – możliwość pobierania spłat w walucie indeksacji kredytu i to tylko o tyle, o ile rachunek z którego miałaby być pobierana spłata „jest dostępny w aktualnej ofercie” pozwanego. Ocenie w ramach niniejszego postępowania podlega umowa o treści rzeczywiście istniejącej, a nie treści potencjalnie tylko i warunkowo możliwej. Oczywistością jest przy tym, że przedsiębiorca który zawarł z konsumentem umowę zawierającą klauzulę abuzywne nie jest uprawniony do narzucenia konsumentowi zmiany owej umowy w kierunku wyeliminowania klauzul abuzywnych.

Po czwarte, wbrew poglądom pozwanego, nie mają znaczenia dokonanie przez pozwanego zmiany „Regulaminu”, przez wprowadzenie zmodyfikowanego § 8 ust. 3, a tym bardziej jednostronne zarządzenia organu pozwanego banku. Pozwany [OSOBA] nie zauważać, że „Regulamin” kształtowany jest jednostronnie przez pozwanego i w każdej chwili może zostać przez pozwanego jednostronnie zmieniony. Regulowanie sposobu określania kursu waluty na poziomie „Regulaminu” nie daje zatem konsumentowi praktycznie żadnej gwarancji stabilności, a ewentualność wypowiedzenia umowy przez konsumenta w związku z (ewentualną kolejną) zmianą regulaminu (§ 20 ust. 2 „Regulaminu” w wersji R31.6 w zw. z ust. 1, k. 150, ogólnikowo i niejasno określającym przyczyny z których każda, nawet „wprowadzenie lub zmiana nazwy handlowej”, umożliwia zmiany „Regulaminu” w nieograniczonym przedmiotowo zakresie) jest sankcją czysto teoretyczną, bo bardzo dotkliwą również (przede wszystkim) dla konsumenta. Wykraczające natomiast poza umowę, jednostronne zarządzenia organów pozwanego banku, nie wiążą w żaden sposób strony powodowej.

Po piąte, także zmieniony § 8 ust. 3 „Regulaminu” nie formułuje zobiektywizowanych, weryfikowalnych kryteriów kształtowania kursu waluty obcej. Mowa jest tam bowiem o nieokreślonych „kwotowaniach rynkowych”, bez wyjaśnienia o jaki konkretnie rynek chodzi oraz jakie konkretnie (i przez kogo ustalane) „kwotowania” z tego rynku będą brane pod uwagę. Dodatkowo bank może skorygować owe „kwotowania” o rząd aż 10%, a nie sformułowano zobiektywizowanych i weryfikowalnych kryteriów identyfikacji dokładnego zakresu korekty. Nie ma tu więc podstaw do zrekonstruowania jakiegokolwiek mechanizmu, w oparciu o który konsument byłby w stanie zweryfikować prawidłowość wyliczenia przyjętego przez bank kursu waluty.

Wszystko to jest niczym innym jak (nadal) zapewnieniem bankowi praktycznej dowolności – i tylko pozorowaniem sformułowania zobiektywizowanych i weryfikowalnych kryteriów – kształtowania kursów waluty obcej na potrzeby rozliczeń z umowy kredytu

 

Powracając natomiast do kwestii ryzyka kursowego wskazać należy, że w okolicznościach niniejszej sprawy nie doszło do należytego pouczenia powodów o ryzyku kursowym.

Pouczenie takie wskazywać i konkretyzować powinno zwłaszcza dwa elementy: możliwy zakres i możliwe prawdopodobieństwo ziszczenia się ryzyka.

Powodowie – jak już wskazano – otrzymali do podpisu szablonowe, ogólnikowe, nieadekwatne co do czasokresu kredytowania, niedostateczne i wręcz dezinformujące oświadczenie o ryzyku. Całokształt przekazanych informacji w najlepszym razie tworzył u konsumentów przekonanie, że ewentualny wzrost kursu franka szwajcarskiego wygeneruje co najwyżej umiarkowany wzrost wysokości zadłużenia i że zatem ryzyko kursowe jest czynnikiem teoretycznym, o niewielkim praktycznym znaczeniu dla zobowiązania powodów.

Bardzo charakterystyczne jest, że podejmując czynności zmierzające do zawarcia umowy kredytu na okres 31 lat, bank nie przedstawił powodom – jako miarodajnych – danych kursowych z okresu tylko o kilkanaście lat wcześniejszego, to jest okresu drastycznego spadku wartości waluty polskiej z początku lat 90. XX w. (na początku 1990 r., średni kurs franka szwajcarskiego w NBP wynosił ok. 6.000 „starych” złotych co odpowiada obecnym 60 groszom, czyli był około czterokrotnie niższy od kursu z chwili zawarcia umowy). Oczywiście można podnosić, że realia początku lat 90. XX w. były znacząco odmienne od realiów momentu, gdy strony zawierały umowę. Właśnie jednak okoliczność, że istotne zmiany realiów  nastąpiły – z punktu widzenia momentu zawarcia umowy – w ciągu tylko kilkunastu lat, powinna skłaniać bank do refleksji (i podzielenia się, w formie prezentacji konsumentowi stosownych pouczeń i skonkretyzowanych przykładów, refleksją), że tym bardziej nie sposób przewidzieć tego, co może się stać w okresie przyszłych 31 lat.

Adekwatne pouczenie, odwołujące się do danych historycznych z okresu przynajmniej zbliżonego długością do okresu, na jaki umowa została zawarta, powinno przy tym nie tylko wskazywać możliwy rząd wzrostu kursu waluty obcej, ale również wskazanie, że – choćby w kontekście tych danych historycznych – znaczny, wynoszący nawet kilkaset procent wzrost kursu waluty obcej w okresie na jaki umowa ma zostać zawarta jest nie tylko hipotetyczną, ale realną możliwością.

O ile bowiem przeciętny konsument wie, że kursy walut obcych mogą się zmieniać, to już czym innym jest świadomość możliwego rzędu owych zmian, w szczególności świadomość realności perspektywy wzrostu kursu waluty obcej o nawet kilkuset procent w okresie kredytowania. Co więcej, o ile przeciętny konsument, w okresie gdy zawierana była sporna umowa, pamiętał realia początku lat 90. XX w., to czym innym było uzmysłowienie sobie, że zmiany kursów walut obcych, tego rzędu co występujące na początku lat 90. XX w., mogą wystąpić także w przyszłości. Pamiętać należy, że moment zawarcia spornej umowy przypadał stosunkowo krótko po momencie uzyskania przez RP członkostwa w Unii Europejskiej, gdy przeciętnemu konsumentowi wydawało się, że rozpoczyna się dla Polski okres długoletniej stabilności geopolitycznej, nieprzerwanego wzrostu gospodarczego i stabilizacji waluty oraz że realna jest perspektywa rychłego zastąpienia złotego przez euro. Wszystko to wytwarzało u przeciętnego konsumenta wrażenie, że poziom zmian kursów walut obcych względem waluty polskiej z początku lat 90. XX w., następujący w realiach transformacji ustrojowej i kryzysu gospodarczego, nie jest miarodajnym wyznacznikiem tego, co może zdarzyć się w okresie kredytowania. Rzeczą banku było natomiast dostarczenie konsumentowi informacji, w świetle których taką optykę uznać by należało za kompletnie nieadekwatną do oceny długoterminowego ryzyka kursowego.

W kontekście długości okresu kredytowania i absolutnej nieprzewidywalności czynników, mogących kształtować potencjalnie nieograniczone zmiany kursu waluty indeksacji (pozycji waluty lub nawet pozycji państwa które walutę emituje) w owym okresie, adekwatnym byłoby wręcz uzmysłowienie powodom w prostych słowach, że podpisując umowę w kształcie zaproponowanym przez bank, powodowie [OSOBA] gry hazardowej o wielkiej (przynajmniej z punktu widzenia powodów) stawce, przy czym w świetle danych historycznych (ale z okresu adekwatnego do okresu kredytowania) najbardziej prawdopodobnym jest, że wynik „gry” będzie bardzo niekorzystny, wręcz dewastujący dla finansów powodów.

Wobec nieprzedstawienia powodom skonkretyzowanych i adekwatnych danych liczbowych (takich jak na przykład: symulacje wzrostu wysokości salda lub raty kredytu przy określonym wzroście kursu franka szwajcarskiego, szacowanym z odwołaniem się do procentowego poziomu historycznych zmian kursu owej waluty w okresie choćby zbliżonym długością do okresu, na jaki umowa miała zostać zawarta, względnie powołanie – jako miarodajnego wyznacznika ryzyka kursowego – procentowego poziomu zmian kursu franka szwajcarskiego z okresu przynajmniej zbliżonego długością do okresu na jaki umowa miała zostać zawarta), powodowie [OSOBA] materiału do oszacowania potencjalnych ekonomicznych konsekwencji zawarcia umowy według modelu określonego wzorcem umownym banku.

 

Nie można przy tym uznać, by skutki braku stosownego pouczenia ze strony banku sanowała własna wiedza powodów.

Brak danych, by którekolwiek z powodów [OSOBA] adekwatnym doświadczeniem zawodowym ze sfery, wymagającej uwzględniania długoterminowego narażenia na nieograniczone ryzyko kursowe.

Co jeszcze istotniejsze, obowiązek stosownego pouczenia konsumenta przez bank nie jest uzależniony od zakresu wiedzy konsumenta – i nie ma podstawy do różnicowania sytuacji konsumentów w tej sferze w zależności od zakresu ich wiedzy. Analizie i weryfikacji poddaje się w niniejszym postępowaniu pouczenie (lub brak pouczenia) ze strony banku, a nie szczególny stan wiedzy konsumenta.

Jak bowiem wyjaśniono w wyroku TSUE z dnia 21 września 2023 r., C-139/22, spełnienie wymogu przejrzystości warunków umowy należy zweryfikować w odniesieniu do obiektywnego standardu właściwie poinformowanego oraz dostatecznie uważnego i rozsądnego przeciętnego konsumenta, któremu nie odpowiadają w szczególności ani konsument mniej poinformowany niż ten przeciętny konsument, ani konsument bardziej poinformowany od tego ostatniego.

Co więcej, w powołanym wyroku TSUE zajął wręcz stanowisko, że art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 w związku z jej art. 2 lit. b) należy interpretować w ten sposób, że przedsiębiorca ma obowiązek poinformowania zainteresowanego konsumenta o istotnych cechach zawartej z nim umowy oraz o ryzyku związanym z tą umową, i to nawet wówczas, gdy ów konsument jest jego pracownikiem i posiada odpowiednią wiedzę w dziedzinie wspomnianej umowy.

Przeciętny konsument, przy uwzględnieniu obowiązujących go reguł uważności i rozsądku, nie ma natomiast obowiązku samodzielnego identyfikowania zwłaszcza czasowego okresu, za jaki należałoby zebrać dane o zmianach kursu waluty obcej, by uzyskać adekwatny obraz ryzyka kursowego związanego z ową walutą w planowanym okresie kredytowania. Co więcej, jeśli konsument uzyskuje od przedstawiciela banku sugestie o stabilności kursu waluty indeksacji kredytu – a tym samym wyraźną sugestię o relatywnie niewielkim praktycznym znaczeniu ryzyka kursowego – to nie sposób oczekiwać od przeciętnego konsumenta wchodzenia w merytoryczną polemikę z profesjonalistą, czy samodzielnego poszukiwania i identyfikowania danych, umożliwiających taką polemikę.

Gdyby natomiast powodom przedstawiono symulacje wzrostu wartości salda i raty kredytu, sformułowane przy założeniu takiego rzędu wzrostu kursu franka szwajcarskiego jaki faktycznie nastąpił w – adekwatnym do okresu na jaki kredyt miał zostać udzielony – przeszłym okresie poprzedzającym zawarcie umowy, a nawet gdyby powodom przedstawiono rząd wzrostu kursu franka szwajcarskiego z okresu o długości przynajmniej zbliżonej do długości okresu kredytowania (z okresu przynajmniej od początku 1990 r.), jako miarodajny wskaźnik zakresu i realności ziszczenia się ryzyka branego na siebie przez kredytobiorcę, to z jednej strony powodowie [OSOBA], rzeczywiście uświadamiający (a nie dezinformujący) co do charakteru, zakresu i realności ziszczenia się owego ryzyka, a z drugiej strony dane oparte na wymienionych założeniach skonsumowałyby wzrost kursu franka szwajcarskiego i wartości zobowiązania kredytowego, jaki faktycznie nastąpił po momencie zawarcia umowy (choć oczywiście nie jest wykluczonym, że w okresie jaki jeszcze pozostał do zakończenia umówionego okresu kredytowania, nastąpią dalsze drastyczne wzrosty kursu franka szwajcarskiego).

Jeśli się zresztą założy elementarną racjonalność powodów, to można przyjąć, że gdyby powodowie [OSOBA] w momencie zawierania umowy przekonania odmienne od ustalonych przez Sąd i gdyby należycie i w pełni rozumieli, jakie (hazardowe wręcz) ryzyko związane jest ze sporną umową, to nigdy by takiej umowy nie zawarli (a z pewnością nie zawarliby jej w celu sfinansowania zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych).

 

W takim razie zaznaczyć należy, że klauzule umowne, których elementem jest ryzyko kursowe, określają główne świadczenia stron. Wyeliminowanie tej klauzuli z łączącej strony umowy uniemożliwia określenie wysokości zobowiązania zarówno pozwanego banku (kwoty udzielonego kredytu), jak i kredytobiorców (rozmiaru zadłużenia i wysokości poszczególnych rat). W konsekwencji umowa w pozostałym zakresie nie jest możliwa do utrzymania i wykonywania (powołany wyżej wyrok SN w sprawie II CSKP 415/22).

Wyeliminowanie ryzyka kursowego jest bowiem równoznaczne z tak daleko idącym przekształceniem umowy, że należy ją uznać za umowę o odmiennej istocie i charakterze, choćby nadal chodziło tu tylko o inny podtyp czy wariant umowy kredytu. Oznacza to z kolei, że po wyeliminowaniu tego rodzaju klauzul utrzymanie umowy o charakterze zamierzonym przez strony nie jest możliwe, co przemawia za jej całkowitą nieważnością (wyrok SN z dnia 26 stycznia 2023 r., II CSKP 722/22 i orzecznictwo tam powołane).

 

Co więcej, prawna niemożliwość utrzymania umowy w razie stwierdzenia abuzywności klauzuli ryzyka walutowego dotyczy także klauzul przeliczeniowych przewidujących spread walutowy (postanowienie SN z dnia 28 lipca 2022 r., I CSK 2720/22, wraz z powołanym tam orzecznictwem, w tym wypowiedziami TSUE). Klauzule takie umowa stron natomiast zawierała, przewidując stosowanie: przy przeliczaniu należności wypłacanych na rzecz kredytobiorcy – kursu kupna (§ 2 ust. 2 umowy), a przy przeliczaniu należności spłacanych przez kredytobiorcę – kursu sprzedaży franka szwajcarskiego (§ 7 ust. 1 umowy). Brak danych, by kredytobiorca został należycie pouczony o zasadach i praktycznych skutkach stosowania owego mechanizmu, tak by mógł oszacować, jakie przełożenie będzie mieć ów mechanizm na zobowiązanie kredytobiorcy, a zwłaszcza na różnicę między kwotą w złotych, wypłaconą na rzecz kredytobiorcy, a kwotą w złotych, jaką kredytobiorca powinien spłacić (chodzi tu o różnicę istniejącą, na gruncie umowy, od samego początku, niezależnie od zmian kursu franka czy od obciążenia kwoty kredytu oprocentowaniem).

Już zatem na tym poziomie uznać można, że stwierdzone klauzule abuzywne (przy zastosowaniu modelu, o którym mowa dalej) uniemożliwiają częściowe choćby utrzymanie umowy z mocy i prowadzą do nieważności całości umowy.

 

Następnie, kwestionowane postanowienia umowne (§ 2 ust. 2 i § 7 ust. 1 umowy, a także § 3 ust. 2 i § 8 ust. 3 „Regulaminu”) wprowadzają zasadę, że na etapie wyliczenia zarówno salda zadłużenia jak i kwot poszczególnych rat w złotych – a zatem wyliczenia wysokości zobowiązania powodów – wyliczenie to następować miało przez przeliczenie kwoty wyrażonej we frankach szwajcarskich na kwotę w złotych według kursu franka szwajcarskiego z tabeli kursowej pozwanego.

W tych okolicznościach, przytoczyć i zaaprobować należy słuszny pogląd judykatury, że sprzeczne z naturą stosunku prawnego kredytu indeksowanego do waluty obcej są postanowienia, w których kredytodawca jest upoważniony do jednostronnego oznaczenia kursu waluty właściwej do wyliczenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy oraz ustalenia wysokości rat kredytu, jeżeli z treści stosunku prawnego nie wynikają obiektywne i weryfikowalne kryteria oznaczenia tego kursu. Naruszenie natury stosunku zobowiązaniowego oznacza tu również naruszenie zasady słuszności kontraktowej, która w stosunkach z udziałem konsumentów jest wartością chronioną przez przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych. Postanowienie zapewniające przedsiębiorcy swobodę w ustalaniu wysokości świadczenia konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami rażąco narusza interes konsumenta (art. 3851 k.c.) (uchwała SN z dnia 28 kwietnia 2022 r., III CZP 40/22, wraz z uzasadnieniem).

Jako że oceny analizowanych postanowień umowy dokonuje się według stanu z chwili jej zawarcia, nie ma znaczenia okoliczność, według jakich faktycznie kryteriów pozwany [OSOBA] kursową (czy czynił to według kryteriów zobiektywizowanych i  weryfikowalnych, czy nie). Istotne jest natomiast – w kontekście przytoczonego poglądu judykatury – że obiektywne i weryfikowalne  kryteria oznaczenia kursu franka szwajcarskiego w tabeli kursowej pozwanego nie zostały sformułowane w samej umowie.

Jak już wyjaśniono, jednoznacznego postanowienia co do podstaw i przesłanek kształtowania kursu waluty nie zawiera nawet zmieniony § 8 ust. 3 „Regulaminu”, a gdyby nawet zawierał, to nie byłoby to wystarczające, bowiem – jak sygnalizowano – „Regulamin” może w każdej chwili zostać jednostronnie zmieniony przez pozwanego, natomiast sankcja w postaci prawa wypowiedzenia umowy przez konsumenta na wypadek niezaakceptowania zmian w „Regulaminie” byłaby dotkliwa również (a wręcz głównie) dla konsumenta. Należytym zabezpieczeniem interesów konsumenta byłoby dopiero zawarcie postanowień, określających kryteria kształtowania kursu walutowego, w samej umowie.

Zastępowanie w umowie – w drodze ingerencji Sądu – odwołania do kursu walutowego, określanego samowolnie przez bank, jakimś kursem rynkowym (na przykład kursem NBP) prowadziłoby natomiast do niedopuszczalnego, całkowitego przemodelowania i zdeformowania treści stosunku prawnego stron, przez zastąpienie zobowiązania kształtowanego jednostronnie przez jedną ze stron, zobowiązaniem którego wysokość kształtowana jest czynnikami zewnętrznymi i zobiektywizowanymi. Oczywiście, jak już wskazano, w żadnym razie nie wyeliminowałoby też nieograniczonego ryzyka kursowego.

 

W takim razie, przytoczone postanowienia umowne uznać należy za objęte sankcją z art. 3851 § 1 zd. pierwsze k.c., co oznacza wyeliminowanie z umowy postanowień kształtujących kurs waluty obcej w zakresie koniecznym do wyliczenia zobowiązania powodów.

Judykatura od dłuższego już czasu wskazuje, że mechanizm ustalania przez bank kursów waluty, pozostawiający bankowi swobodę, jest w sposób oczywisty sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumenta, zaś klauzula, która nie zawiera jednoznacznej treści i przez to pozwala na pełną swobodę decyzyjną przedsiębiorcy w kwestii bardzo istotnej dla konsumenta, dotyczącej kosztów kredytu, jest klauzulą niedozwoloną (np. wyrok SN z dnia 4 kwietnia 2019 r., III CSK 159/17).

Ostatecznie wyjaśnione też zostało, że klauzule kształtujące mechanizm indeksacji zastrzeżone w umowie kredytu złotowego waloryzowanego kursem waluty obcej określają główne świadczenie kredytobiorcy, przy czym odnosi się to tak do umowy kredytu indeksowanego jak i denominowanego. W konsekwencji w ten sposób należy też ocenić postanowienie (część postanowienia) stanowiące część mechanizmu indeksacyjnego, określające sposób oznaczenia kursu miarodajnego dla przeliczenia walutowego. Brak jednoznaczności klauzul waloryzacyjnych zastosowanych przez pozwanego w umowie kredytowej, nie poddających się obiektywnej weryfikacji, wypełnia zatem przesłankę abuzywności postanowień określających główne świadczenia stron. To natomiast skutkuje niemożnością utrzymania umowy jako całości (wyrok SN z dnia 13 maja 2022 r., II CSKP 293/22).

Generalnie, w świetle nowszego orzecznictwa Sądu Najwyższego, dominuje zdecydowanie stanowisko, że w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie czy to kredytu denominowanego w walucie obcej czy też indeksowanego do tej waluty, umowa ta nie może wiązać stron w pozostałym zakresie ani jako kredyt złotówkowy ani jako kredyt czysto walutowy (wyrok SN z dnia 3 lutego 2022 r., II CSKP 459/22, postanowienie SN z dnia 30 września 2022 r., I CSK 1857/22, oraz orzecznictwo tam powołane, w tym podnoszące brak, z punktu widzenia omawianej kwestii, istotnej różnicy między kredytem indeksowanym i denominowanym w walucie obcej, jako różniących się wyłącznie sposobem wyrażenia waloryzacyjnej funkcji pełnionej przez walutę obcą). W szczególności, w świetle powołanych wypowiedzi judykatury, postanowienia określające sposób oznaczenia kursu miarodajnego dla przeliczenia walutowego nie mogą w żaden sposób zostać zastąpione, zwłaszcza postanowieniami wykreowanymi przez Sąd z odwołaniem się do przepisów powszechnie obowiązujących, czy do kursów walutowych funkcjonujących w obrocie.

 

W razie stwierdzenia abuzywności klauzuli ryzyka walutowego i klauzul przeliczeniowych utrzymanie umowy nie jest możliwe z prawnego punktu widzenia. Jest tak zwłaszcza wówczas, gdy unieważnienie tych klauzul doprowadziłoby nie tylko do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych, ale również – pośrednio – do zaniknięcia ryzyka kursowego, które jest bezpośrednio związane z indeksacją kredytu do waluty (np. postanowienie SN z dnia 24 listopada 2022 r., I CSK 3127/22, wraz z orzecznictwem tam powołanym).

Także wprowadzenie mechanizmu, określonego tzw. ustawą antyspreadową, nie usunęło abuzywnych postanowień umownych i niepewności co do sytuacji prawnej powodów – i nie pozbawiło powodów [OSOBA] żądań (por. wyrok SN z dnia 23 czerwca 2022 r., II CSKP 36/22).

 

W układzie, jaki wytworzył się w sprawie, należało zatem wdrożyć mechanizm i sankcje, opisane (z powołaniem się na bliżej wskazany dorobek orzecznictwa wspólnotowego) w uzasadnieniach uchwał SN: z dnia 15 września 2020, III CZP 87/19 i z dnia 7 maja 2021 r. (skład 7 sędziów), III CZP 6/21, to jest poinformowania konsumenta o dostrzeżonej przez sąd z urzędu abuzywności klauzul umownych i przysługujących mu w związku z tym uprawieniach oraz pozyskania decyzji konsumenta, z tym że dopiero odmowa potwierdzenia przed konsumenta związania klauzulami ocenionymi jako abuzywne albo bezskuteczny upływ wyznaczonego mu w tym celu terminu, prowadziłoby ostatecznie na gruncie prawa materialnego do bezskuteczności abuzywnych postanowień umownych, natomiast potwierdzenie – do ich pełnej skuteczności ex tunc, z tym, że:

- niedozwolone postanowienie umowne (art. 3851 § 1 k.c.) jest od początku, z mocy samego prawa, dotknięte bezskutecznością na korzyść konsumenta, który może udzielić następczo świadomej i wolnej zgody na to postanowienie i w ten sposób przywrócić mu skuteczność z mocą wsteczną (jest to zatem konstrukcja bezskuteczności zawieszonej postanowienia umownego),

- to sam konsument wiążąco decyduje, które rozwiązanie uznaje za korzystniejsze dla siebie (nie prowadzi się tu postępowania w celu wyjaśnienia, które rozwiązanie – utrzymanie w mocy czy unieważnienie umowy kredytu – może być obiektywnie bardziej korzystne lub bardziej niekorzystne dla konsumenta),

- jeżeli bez bezskutecznego postanowienia umowa kredytu nie może wiązać, konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy (art. 410 § 1 w zw. z art. 405 k.c.); chodzi tu o wszelkie świadczenia pieniężne, spełnione w wykonaniu umowy,

- umowa nie jest nieważna ex tunc, lecz staje się nieważna dopiero na skutek złożenia (albo upływu terminu do złożenia) przez konsumenta oświadczenia, odmawiającego zgody na związanie abuzywnymi postanowieniami umowy, bez których umowa nie może zostać utrzymana.

Jeśli bowiem nawet klauzula abuzywna mogłaby zostać oceniona również jako sprzeczna z prawem (na przykład z art. 3531 k.c. czy z art. 69 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe, Dz. U. nr 140 z 1997 r. poz. 939 ze zm.), to zgodnie z art. 58 § 1 k.c. czynność prawna sprzeczna z ustawą jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy. Za inny przepis w rozumieniu art. 58 § 1 k.c. może być uznany także art. 3851 k.c. Oznacza to, że postanowienie sprzeczne z prawem, które może być jednocześnie zakwalifikowane jako niedozwolone postanowienie umowne, nie jest bezwzględnie nieważne, ale nie wiąże konsumenta w rozumieniu art. 3851 § 1 k.c. (por. uzasadnienie uchwały SN z dnia 28 kwietnia 2022 r., III CZP 40/22).

Przy tym stronie, która w wykonaniu umowy kredytu, dotkniętej nieważnością, spłacała kredyt, przysługuje roszczenie o zwrot spłaconych środków pieniężnych jako świadczenia nienależnego niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu (tzw. teoria dwóch kondykcji – przyp. SO). Odrzucić również należy pogląd, że konsument spłacający kredyt udzielony mu na podstawie umowy dotkniętej nieważnością, czyni zadość zasadom współżycia społecznego w rozumieniu art. 411 pkt 2 k.c. (uchwała SN z dnia 16 lutego 2021 r., III CZP 11/20 z uzasadnieniem).

 

Wobec złożenia przez powodów [OSOBA], przesądzających o wyeliminowaniu ze spornej umowy klauzul abuzywnych i w rezultacie o nieważności umowy, pozwany [OSOBA] zwrotu powodom, w granicach żądania pozwu, wszelkich świadczeń pieniężnych pobranych przez pozwanego od powodów w wykonaniu umowy, a zatem nie tylko świadczeń z tytułu rat kapitałowo-odsetkowych, ale również i z tytułu świadczeń okołokredytowych, w tym kosztów ubezpieczeń narzuconych przez bank jako zabezpieczenie należności z umowy kredytu. Także bowiem i te ostatnie świadczenia były przez kredytobiorcę spełniane wyłącznie ze względu na istnienie (i uważanie za ważną) umowy kredytowej (gdyby nie umowa kredytu, świadczenia te nigdy nie zostałyby przyjęte miedzy stronami, w tym co do wysokości i nie zostałyby spełnione przez powodów). Upadek umowy tożsamy jest zatem z odpadnięciem podstawy spełnienia również i tych świadczeń.

W sytuacji gdy umowa stała się nieważna z wyłącznej winy pozwanego, wykluczonym jest ostateczne pozostawienie konsumentów przy jakichkolwiek obciążeniach finansowych, wynikłych z umowy.

 

Szczegółowa wysokość spełnionych przez powodów [OSOBA], objętych żądaniem pozwu i faktyczną podstawą powództwa, została wykazana zaświadczeniem, złożonym przez powodów, ale wytworzonym przez pozwanego. Nie doszło zresztą nawet do skutecznego zaprzeczenia twierdzeniom powodów w tym zakresie. Nie wywołuje bowiem skutków ogólnikowe oświadczenie pozwanego o zaprzeczeniu wszelkim twierdzeniom powodów, które nie zostały przez pozwanego wprost przyznane. Jeśli strona chce zaprzeczyć twierdzeniu faktycznemu przeciwnika, to musi wskazać takie (skonkretyzowane) twierdzenie.

Dochodzone główne należności pieniężne przysługują zatem powodom w całości.

W granicach żądania pozwu, dopuszczalne jest zasądzenie dochodzonych należności łącznie na rzecz powodów, którzy pozostając w związku małżeńskim i w ustroju wspólności majątkowej małżeńskiej, wspólnie realizowali (ważne jak im się pierwotnie wydawało) zobowiązanie, zaciągnięte wspólnie w celu zaspokojenia potrzeb rodziny którą przez swój związek założyli.

Reguły wyrażone w art. 31 § 1 k.r.o., doznające tylko wyjątków wyczerpująco wymienionych w art. 33 k.r.o., można uznać za źródło domniemania, że należności z umowy były przez powodów [OSOBA] z majątku wspólnego, natomiast nic nie wskazuje, by którakolwiek ze spłat nastąpiła z któregokolwiek ze źródeł wymienionych w art. 33 k.r.o.

W każdym zaś razie, ewentualne rozliczenia dokonanych wpłat między powodami [OSOBA] kwestią, natomiast nie ma tu pola na jakikolwiek skuteczny zarzut pozwanego.

 

Zastrzeżenia budzi jednak czasokres roszczeń odsetkowych.

Z poglądów, wyrażonych w przytoczonych uchwałach SN w sprawach III CZP 87/19 i III CZP 6/21, wynika, że jeśli konsument złoży sądowi w terminie  oświadczenie obejmujące niewyrażenie zgody na abuzywne postanowienie umowy, to dopiero moment złożenia oświadczenia (moment dojścia oświadczenia do wiadomości sądu – ze względu na materialnoprawny charakter i skutki oświadczenia stosować tu należy art. 61 § 1 k.c., natomiast nie należy stosować, w szczególności, art. 165 § 2 k.p.c. – przyp. SO) jest momentem postawienia należności każdej ze stron, związanych z nieważnością umowy, w stan wymagalności, a zatem i początkiem biegu przedawnienia owych należności.

Umowa stron nie jest nieważna ex tunc, lecz stała się nieważna dopiero na skutek oświadczenia konsumenta (a gdyby konsument oświadczenia tego nie złożył, stałaby się nieważna po upłynięciu terminu do złożenia oświadczenia).

Chodzi tu, co należy podkreślić, o oświadczenie złożone na zarządzenie przewodniczącego, po powzięciu przez Sąd oceny co do abuzywności postanowień umownych i po zapoznaniu się przez konsumenta z pouczeniami sformułowanym przez Sąd – a nie o oświadczenie, złożone przez konsumenta samowolnie, po zapoznaniu się z pouczeniami z innego źródła (na przykład pouczeniami pełnomocnika). To ostatnie nie wywołuje skutków prawnych, wpływających na wynik rozstrzygnięcia w sprawie.

Skoro dopiero złożenie przez konsumenta oświadczenia o braku zgody na obowiązywanie klauzul abuzywnych skutkuje nieważnością umowy i wymagalnością roszczeń, związanych z ową nieważnością, to wykluczyć oczywiście należy, by roszczenia pieniężne dochodzone w niniejszej sprawie przez stronę powodową mogły choćby w części ulec przedawnieniu.

W okolicznościach niniejszej sprawy, stosowne i dostateczne oświadczenia powodów, złożone na zarządzenie przewodniczącego, wpłynęły do Sądu w dniu 22 listopada 2023 r., zatem od tego dopiero momentu dochodzone należności główne (ale również i ewentualne roszczenia banku związane z unieważnieniem umowy) stają się wymagalne. Żądane przez stronę powodową odsetki od dochodzonych głównych należności pieniężnych przysługują zatem stronie powodowej dopiero za okres od dnia 23 listopada 2023 r., bowiem dopiero od tej daty pozwanego można uznać za pozostającego w opóźnieniu (art. 481 § 1 k.c.). Co do dalej idących (żądanych za okres wcześniejszy) roszczeń odsetkowych, powództwo zostało więc oddalone.

 

Zaznaczyć przy tym warto, że – pojawiające się w obrocie – powoływanie wyroku TSUE z dnia 15 czerwca 2023 r. w sprawie C 520/21 jako argumentu na rzecz zasądzenia odsetek za dłuższy okres jest chybione.

W wyroku tym wskazano, że w kontekście uznania umowy kredytu hipotecznego za nieważną w całości ze względu na to, że nie może ona dalej obowiązywać po usunięciu z niej nieuczciwych warunków, art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że nie stoją one na przeszkodzie (a nie że stanowią one prawną podstawę – przyp. SO) wykładni sądowej prawa krajowego, zgodnie z którą konsument ma prawo żądać od instytucji kredytowej rekompensaty wykraczającej poza zwrot miesięcznych rat i kosztów zapłaconych z tytułu wykonania tej umowy oraz poza zapłatę ustawowych odsetek za zwłokę od dnia wezwania do zapłaty, pod warunkiem poszanowania celów dyrektywy 93/13 i zasady proporcjonalności.

TSUE, orzekając w granicach zadanego pytania prejudycjalnego, nie wypowiedział się w sposób kategoryczny o istnieniu podstawy prawnej do uwzględnienia roszczenia odsetkowego konsumenta za jakikolwiek okres. Roszczenie odsetkowe regulują bowiem przepisy krajowe.

Na gruncie prawa polskiego, w szczególności na gruncie art. 481 § 1 k.c., nie ma natomiast możliwości zasądzenia odsetek ustawowych za opóźnienie za okres, gdy roszczenie główne nie tylko nie było wymagalne (zatem nie mogło w ogóle być mowy o opóźnieniu dłużnika w rozumieniu powołanego przepisu), ale jeszcze w ogóle nie istniało.

Skoro więc dopiero oświadczenie konsumenta eliminuje z umowy niedozwolone postanowienia i w rezultacie skutkuje nieważnością umowy, to w prawie krajowym nie ma podstawy prawnej, by za okres do dnia złożenia oświadczenia przez konsumenta zasądzać odsetki ustawowe za opóźnienie od roszczenia pieniężnego powstałego na skutek unieważnienia umowy. Dostatecznej podstawy prawnej w omawianej materii nie mogą też tworzyć, same przez się: ani przepisy dyrektywy 93/13 (bo wymagają implementacji w porządku krajowym, a dyrektywa nie wywołuje bezpośredniego skutku horyzontalnego w stosunkach między stroną powodową a pozwanym), ani wyrok TSUE (bo w ogóle nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego).

 

Nie zmienia również wyniku sprawy teza wyroku TSUE z dnia 7 grudnia 2023 r. w sprawie C-140/22, że art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że w kontekście uznania nieważności w całości umowy kredytu hipotecznego zawartej z konsumentem przez instytucję bankową ze względu na to, iż umowa ta zawiera nieuczciwy warunek, bez którego nie może ona dalej obowiązywać, stoją one na przeszkodzie wykładni sądowej prawa krajowego, zgodnie z którą wykonywanie praw, które konsument wywodzi z tej dyrektywy, jest uzależnione od złożenia przez tego konsumenta przed sądem oświadczenia, w którym twierdzi on, po pierwsze, że nie wyraża zgody na utrzymanie w mocy tego warunku, po drugie, że jest świadomy z jednej strony faktu, że nieważność wspomnianego warunku pociąga za sobą nieważność wspomnianej umowy, a z drugiej – konsekwencji tego uznania nieważności, i po trzecie, że wyraża zgodę na uznanie tej umowy za nieważną.

Przytoczona teza wyroku TSUE, zwłaszcza gdy zestawi się ją z treścią pytań prejudycjalnych, jawi się jako nader zachowawcza, a w każdym razie nie prowadzi do znaczącej zmiany wykładni przepisów prawa krajowego. Już bowiem przed wydaniem powołanego wyroku jasnym było, że wykonywanie praw przez konsumenta nie jest tu uzależnione od złożenia oświadczenia – skutek w postaci nieważności umowy występuje również wówczas, gdyby w terminie określonym w zarządzeniu przewodniczącego konsument nie złożył jakiegokolwiek oświadczenia.

Z drugiej strony, skoro także w wyroku w sprawie C-140/22 (zwł. pkt 57 wyroku) potwierdzono możliwość wyrażenia przez konsumenta dobrowolnej i świadomej zgody na dany warunek umowny o nieuczciwym i niewiążącym charakterze i zrzeczenia się możliwości powołania się na ochronę przewidzianą w dyrektywie 93/13, to nadal nie można uznać, że umowa jest bezwzględnie nieważna od samego początku.

Nie ma zatem nadal przesłanek do zakwestionowania słuszności i aktualności powołanych wyżej poglądów judykatury co do momentu powstania i wymagalności roszczeń tego rodzaju, co dochodzone pozwem.

Na gruncie krajowego porządku prawnego nie sposób natomiast odnaleźć normy, umożliwiającej identyfikację momentu powstania i postawienia w stan wymagalności roszczenia (związanego z nieważnością umowy) na etapie wcześniejszym, niż etap, gdy dojdzie do wyjaśnienia (co należy podkreślić – po powzięciu przez Sąd oceny, że umowa jest dotknięta niedozwolonymi postanowieniami umownymi) czy konsument skorzysta czy nie skorzysta z możliwości utrzymania umowy w mocy, a tym samym wyjaśnienia, czy umowa stanie się nieważna. Przy tym, na gruncie krajowego porządku prawnego, nie jest możliwe zasądzenie odsetek za opóźnienie za okres, gdy dana należność nie tylko nie była wymagalna, ale nawet jeszcze nie istniała. Nie sposób też przypisywać pozwanemu opóźnienia w spełnieniu świadczenia w czasie, gdy nie można było jeszcze przesądzić, że obowiązek spełnienia takiego świadczenia w ogóle powstanie.

Powtórzyć należy, że wyrok TSUE nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego, a dyrektywa 93/13 nie wywołuje bezpośredniego skutku horyzontalnego w relacjach między podmiotami prawa prywatnego, lecz wymaga implementacji. Prawną podstawą zasądzenia odsetek muszą zatem być przepisy prawa krajowego.

Prowspólnotowa wykładnia przepisów prawa krajowego ma natomiast swoje granice, w szczególności nie może nigdy stanowić wykładni contra legem, w tym przybierać postaci sztucznego tworzenia – wbrew elementarnym regułom pewności prawa – norm, które nie mają należytego oparcia w treści przepisów.

W takim razie, szczegółowa treść uzasadnienia (bo nie treść powołanej tezy w jej dosłownym brzmieniu) wyroku w sprawie C-140/22, w zakresie w jakim nie znajduje należytego oparcia w przepisach prawa krajowego (na przykład w zakresie, w jakim wywodzi z dyrektywy 93/13 roszczenie odsetkowe za okres dłuższy od możliwego do stwierdzenia na gruncie przepisów prawa krajowego), może co najwyżej prowadzić do ewentualnej odpowiedzialności RP jako państwa członkowskiego UE za brak należytej i pełnej implementacji dyrektywy 93/13, natomiast nie wpływa na relacje stron i wynik niniejszej sprawy.

 

Choć oceny co do nieważności umowy, poczynione wyżej na potrzeby rozstrzygnięcia o roszczeniach pieniężnych, znajdują zastosowanie także w odniesieniu do żądania ustalenia, to mieć trzeba na uwadze, że pozwany [OSOBA] po stronie powodowej interesu prawnego w rozumieniu art. 189 k.p.c., wymaganego do uzyskaniu ustalenia na podstawie tegoż przepisu.

Stanowisko pozwanego jest i tu chybione.

Jak wyjaśniono w orzecznictwie, w określonych sytuacjach nawet możliwość wytoczenia powództwa o zapłatę nie wyczerpuje interesu prawnego po stronie osoby kwestionującej związanie częścią postanowień umowy lub istnienie zobowiązania mającego wynikać z umowy kredytu. W związku z tym ocena, że powodowie [OSOBA] ustalenia nieważności umowy, nie powinna być a limine wykluczona nawet w razie całkowitego wykonania umowy; tym bardziej dotyczy to sytuacji, w której nie upłynął jeszcze okres, na który zawarto sporną umowę (wyrok SN z dnia 26 maja 2022 r., II CSKP 19/22 wraz z orzecznictwem tam powołanym).

Roszczenie o zapłatę dotyczyć tu może tylko należności, uiszczonych już przez kredytobiorcę w ramach umowy. Zawarte w wyroku rozstrzygnięcie co do takiego roszczenia nie odpowiada zatem na pytanie, co z należnościami z umowy, które do momentu wyrokowania nie zostały jeszcze uiszczone. Jeśli nawet w uzasadnieniu wyroku Sąd zawrze ocenę co do nieważności umowy, to – w razie braku sformułowania przez powoda [OSOBA] żądania ustalenia – bank mógłby w przyszłości bronić się zarzutem, że wiąże tylko wyrok, a nie oceny prawne zawarte w jego uzasadnieniu.

Co więcej, w uzasadnieniu powołanego wyroku w sprawie II CSKP 19/22, SN wprost zajął stanowisko, że w sytuacji gdy sporną umowę kredytu zawarto na 30 lat, a kredyt nie został jeszcze spłacony, to wobec kwestionowania ważności umowy oraz podnoszenia abuzywnego charakteru części jej postanowień, powodowie [OSOBA] prawny w dochodzeniu ustalenia, w szczególności, nieważności tejże umowy.

Wszystkie wymienione, istotne elementy występują natomiast również w stanie faktycznym niniejszej sprawy (okres kredytowania wynosi tu 31 lat, ale kluczowym jest, że okres ten do chwili obecnej nie upłynął). Aprobując zatem wywody SN, uznać należy, że strona powodowa spełniła wymogi z art. 189 k.p.c. i może skutecznie domagać się uzyskania ustalenia jak żądaniu pozwu.

 

Powództwo nie wykazuje sprzeczności z zasadami współżycia społecznego (art. 5 k.c.).

Praźródłem sporu jest bowiem nieetyczne zachowanie pozwanego, w postaci: a) zamieszczenia w umowie, zaczerpniętych z własnych wzorców umownych, nieuczciwych postanowień, stawiających konsumenta w skrajnie trudnym położeniu przez obciążenie go w pełni nieograniczonym ryzykiem kursowym, w dodatku przy zastrzeżeniu dla banku prawa do określania kursów walutowych na potrzeby umowy, b) wprowadzenia konsumenta w błąd brakiem stosownego pouczenia, a wręcz dezinformacją w kwestii ryzyka kursowego, c) kierowania do konsumenta, zarabiającego w złotych i chcącego sfinansować swe potrzeby mieszkaniowe, produktu kredytowego który powinien być kierowany albo do osób, uzyskujących zarobki (i mających realną perspektywę długoletniego uzyskiwania zarobków) w walucie indeksacji kredytu, albo do profesjonalnych inwestorów (czy wręcz zawodowych hazardzistów).

Bank wiedział (a przynajmniej – w ramach obowiązujących go reguł należytej staranności w działaniu – powinien był wiedzieć) jak kończyło się udzielanie konsumentom kredytów, powiązanych z walutą obcą w państwach rozwiniętych gospodarczo (najpierw w Australii, gdzie umowy tego rodzaju były sądownie wzruszane już pod koniec lat 80. XX w., a następnie we Włoszech i [OSOBA], gdzie analogiczny problem, choć w znacznie większej skali, wystąpił w latach 90.). Kierując się zwłaszcza taką wiedzą, bank powinien najpierw rozważyć, czy kredyt powiązany z walutą obcą co do samej zasady może być uznawany dla produkt adekwatny dla konsumenta chcącego sfinansować swe potrzeby mieszkaniowe, a nawet w razie odpowiedzi twierdzącej (jak się wydaje, nader wątpliwej), powinien sformułować kompleksowe pouczenia, znacznie wykraczające poza ogólniki i dezinformację, zaprezentowane kredytobiorcy (poza poruszonymi już kwestiami: konieczności powołania konsumentowi zmian kursu waluty waloryzacji kredytu za okres adekwatny do długości okresu kredytowania oraz konieczności uzmysłowienia hazardowego charakteru umowy, celowym byłoby przynajmniej wyraźne zasygnalizowanie konsumentowi negatywnych doświadczeń państw rozwiniętych gospodarczo z kredytami tego rodzaju, przy założeniu wysokiego prawdopodobieństwa, że realia społeczno-ekonomiczno-prawne w Polsce będą podążać ścieżką, wytyczoną przez państwa rozwinięte gospodarczo).

Okoliczność, że w sytuacji ziszczenia się (i to w znacznych rozmiarach) ryzyka kursowego konsument usiłuje bronić się przed długiem, którego w takiej wysokości nigdy nie akceptował i nie przewidywał (w czym był utwierdzany przemilczeniami i dezinformacją ze strony banku) powinna zatem być postrzegana jako wyraz dążenia do przywrócenia stanu, odpowiadającego normom etycznym, a nie przeciwnie.

Przyczyną wytoczenia (i uwzględnienia) powództwa w niniejszej sprawie nie jest (bardzo niekorzystna dla konsumenta) zmiana kursu franka szwajcarskiego jako taka, lecz jest nią zawarcie umowy według narzuconego przez bank modelu, narażającego nieświadomego konsumenta na nieograniczone, negatywne skutki ziszczenia się ryzyka kursowego. To, że znaczna zmiana kursu franka szwajcarskiego (możliwa do przewidzenia przez bank już w momencie zawarcia umowy, w oparciu o dane historyczne) zwiększyła obciążenie konsumenta do rozmiarów, przy których konsument dąży do unieważnienia umowy, jest już tylko następstwem takiego a nie innego modelu umowy, narzuconego przez bank.

W kontekście danych, jakimi bank dysponował (a przynajmniej – przy uwzględnieniu obowiązujących go reguł należytej staranności w działaniu – powinien był dysponować), już w momencie zawarcia umowy powinno być jasnym dla banku, że wystąpienie zdarzeń, które z dużym prawdopodobieństwem doprowadzą do podważania umowy przez konsumenta, jest tylko kwestią czasu.

Zasady współżycia społecznego, a zwłaszcza reguły słuszności i uczciwości, dostarczają zatem wręcz dodatkowych argumentów na rzecz uwzględnienia powództwa. Odpowiedzialnych za zaistniały stan rzeczy i za dotkliwe dla banku konsekwencje ekonomiczne rozliczenia nieważnej umowy (konsekwencje – co warto podkreślić – dostrzeżone i zaaprobowane przez TSUE w pkt 80 wyroku z dnia 15 czerwca 2023 r., C-520/21) poszukiwać zaś należy nie po stronie konsumentów, tylko w kręgu osób, które w wewnętrznej strukturze zarządczej banku podejmowały decyzje o wprowadzeniu do oferty, mającej służyć kredytowaniu potrzeb mieszkaniowych konsumentów, produktów typu spekulacyjno-hazardowego.

 

Pełnomocnik pozwanego usiłował, bez zgody przewodniczącego, składać pisma przygotowawcze, obejmujące zarzut zatrzymania. Pisma zostały objęte sankcją określoną w art. 2053 § 5 k.p.c., zatem nie wywołują żadnych skutków (art. 130 § 2 zd. drugie k.p.c.). Zarzut zatrzymania nie został już sformułowany na rozprawie. Mając jednak na uwadze znaczne prawdopodobieństwo zgłoszenia zarzutu w postępowaniu apelacyjnym, Sąd uznaje za celowe przedstawienie uwag, odnoszących się do zarzutu.

 

Zaznaczyć tu najpierw należy, że pozwanemu zakreślono (k. 68) miesięczny termin na wniesienie odpowiedzi na pozew oraz powołanie wszelkich twierdzeń, zarzutów i dowodów, pod rygorem pominięcia twierdzeń, zarzutów i dowodów spóźnionych. Termin ten upłynął z końcem dnia 3 lipca 2023 r. (w tej też dacie pozwany [OSOBA] pozew). Pierwsze pismo pozwanego, obejmujące zarzut zatrzymania, wniesione zostało ponad miesiąc po upłynięciu wskazanego terminu.

Twierdzenia faktyczne i dowody, zgłoszone po upływie wskazanego terminu na wniesienie odpowiedzi na pozew, uznać należy w zasadzie za spóźnione i podlegające pominięciu, chyba że strona uprawdopodobniłaby, iż ich powołanie w odpowiedzi na pozew nie było możliwe albo że potrzeba ich powołania wynikła później (art. 2053 § 2 zd. drugie k.p.c.). W okolicznościach niniejszej sprawy, takie wyjątkowe okoliczności nie zaistniały, a nawet nie zostały powołane przez pozwanego. Pozwany [OSOBA] na pozew, jak i w całym toku postępowania aż do zamknięcia rozprawy wyrażał stanowisko, że sporna umowa jest ważna. Nic zatem nie stało na przeszkodzie, by zarzut zatrzymania i twierdzenia faktyczne na jego poparcie zostały zgłoszone już w odpowiedzi na pismo obejmujące sformułowanie ostatecznych żądań pozwu. To, w którym konkretnie momencie pozwany [OSOBA] o zatrzymaniu, zależy tylko od jednostronnej decyzji pozwanego, natomiast nie stanowi i nie kreuje obiektywnego i niezależnego od pozwanego czynnika, który mógłby przemawiać za otwarciem na nowo terminu do przytaczania przez pozwanego faktów i dowodów.

Pozwany [OSOBA] nawet o przedłużenie ani o przywrócenie terminu na wniesienie odpowiedzi na pozew lub na powołanie twierdzeń i dowodów – a tym bardziej nie przedstawił argumentacji, która mogłaby przemawiać za takim przedłużeniem.

Oczywiście chybione jest tutaj powoływanie  się pozwanego na art. 20512 § 2 k.p.c. Przepis ów nie stanowi podstawy prawnej, umożliwiającej stronie nieograniczone powoływanie twierdzeń i dowodów w zupełnie dowolnym momencie aż do zamknięcia rozprawy, jeżeli nie zarządzono przeprowadzenia posiedzenia przygotowawczego. Tego typu wykładnia ignoruje zawarte w art. 20512 § 2 sformułowanie „z zastrzeżeniem niekorzystnych skutków, które według przepisów kodeksu mogą dla niej (dla strony – przyp. SO) wyniknąć z działania na zwłokę lub niezastosowania się do zarządzeń przewodniczącego i postanowień sądu” – które to sformułowanie niewątpliwie nawiązuje, w szczególności, do art. 2053 § 2 i 5 k.p.c.

Choć natomiast procesowy zarzut zatrzymania może zostać zgłoszony aż do zamknięcia rozprawy, to jego uwzględnienie wymaga oparcia go na stosownej podstawie faktycznej i dowodowej. Przytaczanie faktów i dowodów jest już natomiast objęte rygorami procesowymi, wynikającymi zwłaszcza z art. 2053 § 2 zd. drugie k.p.c. Pominięcie, na podstawie wskazanego przepisu, faktów kreujących faktyczną podstawę zarzutu zatrzymania (oraz dowodów na poparcie owych faktów), samo przez się przesądza natomiast o niemożliwości uwzględnienia zarzutu (jako zarzutu pozbawionego podstawy faktycznej i dowodowej).

Wbrew poglądom pozwanego, pisma pozwanego, obejmujące zgłoszenie zarzutu zatrzymania, były pismami przygotowawczymi. Źródło błędu w rozumowaniu pozwanego tkwiło tu w błędnym rozumieniu pojęcia pismo przygotowawcze. Pozwany [OSOBA] (zwł. k. 247) definiować to pojęcie tylko przez pryzmat koniecznych elementów, wskazanych w art. 127 k.p.c. Pominął natomiast dyspozycję art. 2053 § 2 k.p.c., z której jasno wynika, że pismo przygotowawcze obejmuje twierdzenia i dowody istotne dla rozstrzygnięcia sprawy.

Jest przy tym zupełnie oczywistym, że prawidłowe sformułowanie procesowego zarzutu zatrzymania wymaga sformułowania przynajmniej twierdzeń (podstawy faktycznej zarzutu), a w razie sporności twierdzeń wymaga powołania dowodów. Skoro istotą zarzutu zatrzymania jest powołanie jakiejś wierzytelności pozwanego, to podstawa faktyczna zarzutu musi obejmować przytoczenie faktów, w świetle których można poczynić ocenę prawną o istnieniu i wysokości wierzytelności.

Możliwe do teoretycznego wyobrażenia pismo, które obejmowałoby zgłoszenie zarzutu zatrzymania, ale nie stanowiłoby pisma przygotowawczego (w szczególności nie obejmowałoby twierdzeń ani dowodów), musiałoby albo zostać uznane za pismo dotknięte brakami formalnymi (por. art. 126 § 1 pkt 5 k.p.c. – ale w razie uzupełnienia braków pismo stawałoby się pismem przygotowawczym) albo prowadzić do nieuwzględnienia zarzutu, jako pozbawionego podstawy faktycznej i dowodowej.

Co więcej, w odniesieniu do pisma obejmującego podniesienie zarzutu zatrzymania brak jest szczególnej regulacji k.p.c., takiej jak art. 2031 § 3 k.p.c. (odnoszący się do pisma obejmującego podniesienie zarzutu potrącenia i nakazujący odpowiednie stosowanie do tego pisma przepisów dotyczących pozwu).

W takim razie, nie ma przesłanek, by pisma pozwanego, obejmujące podniesienie zarzutu zatrzymania, zostały zwolnione spod rygorów, wynikających z art. 2053 § 2 i 5 k.p.c.

 

Niezależnie nawet od kwestii formalnych, zarzut zatrzymania należałoby uznać za chybiony również w sferze prawa materialnego.

Z treści art. 496 k.c. wynika, że prawo zatrzymania nie istnieje lub przestaje istnieć, gdy strona przeciwna zabezpieczy roszczenie o zwrot świadczenia, stanowiącego podstawę zarzutu zatrzymania. Ustawodawca nie definiuje tu ani nie ogranicza kręgu sposobów zabezpieczenia. W takim razie odwołać się należy do ogólnej regulacji art. 364 k.c. i na podstawie art. 364 § 2 k.c. uznać, że katalog sposobów zabezpieczenia jest otwarty, przy czym „ważnych powodów” w rozumieniu tego ostatniego przepisu upatrywać należy w zarysowanej wyżej specyfice relacji konsumenta i banku w związku z unieważnieniem umowy kredytu oraz w okoliczności, że jeśli konsument potrzebował kredytu i spłacał kredyt przez wiele lat, to nie sposób oczekiwać od konsumenta sprawnego pozyskania kwoty odpowiadającej całemu kapitałowi kredytu i złożenia jej do depozytu sądowego, jak to przewidziano w art. 364 § 1 k.c.

Nie ma przy tym znaczenia, czy uprawniony faktycznie skorzysta należycie z zabezpieczenia znajdującego się w jego dyspozycji.

W okolicznościach niniejszej sprawy uznać należy, że strona powodowa zabezpieczyła roszczenia pozwanego, w ten sposób, że w wykonaniu nieważnej – jak się następczo okazało – umowy dokonała na rzecz pozwanego szeregu płatności, których zwrotu obecnie żąda.

Te środki finansowe znajdują się obecnie w dyspozycji pozwanego, co może on wykorzystać choćby poprzez skorzystanie z instytucji potrącenia. W przypadku, gdy suma wpłat kredytobiorcy przewyższa kwotę kapitału kredytu, roszczenie banku o zwrot kapitału należałoby uznać za zabezpieczone w całości. W przypadku natomiast przeciwnym, dokonanie potrącenia przez bank zniweczyłoby całość dochodzonego przez kredytobiorcę roszczenia o zapłatę i sięganie po instytucję zatrzymania byłoby całkowicie zbędne.

Notabene znajdowanie się omawianych środków w dyspozycji pozwanego zabezpiecza jego interesy nawet lepiej niż złożenie pieniędzy do depozytu sądowego, przyjęte jako zasadniczy sposób zabezpieczenia w art. 364 § 1 k.c.

Jak już wskazano, nie ma tu znaczenia że pozwany [OSOBA] po środki, umożliwiające mu efektywne wykorzystanie zabezpieczenia, znajdującego się w rękach pozwanego. Już bowiem sam byt takiego zabezpieczenia wyklucza skuteczność zarzutu zatrzymania.

Zresztą co do samej zasady wątpliwym jest, by instytucja zatrzymania, określona w art. 496 k.c., mogła mieć zastosowanie (zwłaszcza przeciw konsumentowi, pozostającego pod ochroną dyrektywy 93/13/EWG) w przypadkach, gdy świadczenia obydwu stron są świadczeniami pieniężnymi.

 

Co więcej, w opisanych okolicznościach uznać należy, że próba posłużenia się przez pozwanego zarzutem zatrzymania służyła wcale nie zabezpieczeniu roszczenia, przysługującego pozwanemu w ramach rozliczenia nieważnej umowy (takie zabezpieczenie jest społeczno-gospodarczym przeznaczeniem instytucji zatrzymania), tylko utrudnianiu i opóźnianiu ostatecznego rozliczenia stron, poprzez piętrzenie trudności przed konsumentem, tak by uzyskana przez konsumenta sądowa ochrona była choćby czasowo iluzoryczna.

Bank bowiem niewątpliwie zdaje sobie sprawę i zakłada, że konsumentowi, który potrzebował kredytu i który od wielu lat spłaca kredyt, najczęściej trudno będzie szybko zgromadzić kwotę na natychmiastowe pokrycie całości należności o zwrot kapitału kredytu. Przy tym bank niewątpliwie zna treść wyroku TSUE z dnia 15 czerwca 2023 r., C-520/21, a zatem z pewnością zdaje sobie sprawę, że ekonomiczny wynik  rozliczenia nieważnej umowy będzie – najprawdopodobniej – bardzo niekorzystny dla banku. Bank nie ma więc ekonomicznego interesu w ostatecznym rozliczeniu nieważnej umowy, natomiast ma ekonomiczny interes w jak najdłuższym przetrzymywaniu świadczeń, spełnionych przez stronę powodową w wykonaniu umowy i w utrudnianiu stronie powodowej odzyskania owych świadczeń. Temu właśnie służy (nie znajduje innego racjonalnego wytłumaczenia) podniesienie przez bank zarzutu zatrzymania, przy braku podniesienia zarzutu potrącenia. Notabene pozwany [OSOBA] taktykę w wielu podobnych sprawach przed tut. Sądem.

W takim układzie, podniesienie zarzutu zatrzymania traktować by należało jako sprzeczne zarówno ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem instytucji, jak i z zasadami współżycia społecznego (zwłaszcza regułami lojalności i uczciwości wobec słabszego kontrahenta), a stąd należy je zakwalifikować jako nadużycie prawa podmiotowego, które ze względu na dyspozycję art. 5 k.c. nie może korzystać z jakiejkolwiek ochrony.

Przyjętą wykładnię umacnia argument, że w opisanych okolicznościach uwzględnienie zarzutu zatrzymania, czyniące – choćby tylko czasowo – iluzoryczną uzyskaną przez konsumenta sądową ochronę w zakresie roszczeń konsumenta o zwrot świadczeń spełnionych w wykonaniu nieważnej umowy, stanowiłoby rażąco oczywistą przeszkodę w osiągnieciu celów dyrektywy 93/13/EWG.

Nawet zatem, gdyby zarzut zatrzymania został prawidłowo zgłoszony i miał dostateczne oparcie w terminowo zgłoszonej podstawie faktycznej i dowodowej oraz w przepisie art. 496 k.c. (co Sąd stanowczo neguje), to na gruncie okoliczności niniejszej sprawy i tak nie byłoby przeszkody by uwzględnić powództwo, bez zawierania w wyroku jakiegokolwiek zastrzeżenia, związanego z instytucją zatrzymania.

 

W sytuacji, gdy zakres oddalenia powództwa [OSOBA], przy czym strona powodowa jest stroną jednoznacznie wygrywającą w zakresie kluczowego sporu prawnego, przesądzającego o kierunku rozstrzygnięcia, to uprawnionym jest obciążenie pozwanego całością kosztów procesu, poniesionych przez powodów, a to na podstawie art. 100 zd. drugiego k.p.c.

Koszty te wynoszą łącznie 11.817 zł i obejmują (art. 98 § 3 k.p.c.):

- opłatę od pozwu, w kwocie 1.000 zł (k. 67),

- wynagrodzenie jednego adwokata, będącego pełnomocnikiem obojga powodów (k. 31), w kwocie 10.800 zł (§ 2 pkt 7 w zw. z § 15 ust. 3 a contrario rozporządzenia [OSOBA] z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie, t. jedn.: Dz. U. z 2015 r. poz. 1800 ze zm.),

- wydatek tego jednego adwokata, w postaci opłaty skarbowej od pełnomocnictwa, wykazanej do kwoty 17 zł (k. 32).

Dodać trzeba, że wygrywającym proces współuczestnikom, o których mowa w art. 72 § 1 pkt 1 k.p.c., reprezentowanym przez tego samego radcę prawnego (co odnosi się oczywiście również do adwokata – przyp. SO), sąd przyznaje zwrot kosztów w wysokości odpowiadającej wynagrodzeniu jednego pełnomocnika (uchwała SN z dnia 30 stycznia 2007 r., III CZP 130/06).

W stanie prawnym, obowiązującym od dnia 1 lipca 2023 r. (a konkretnie: wobec wejścia od tej daty w życie zmiany art. 98 § 11 k.p.c., ze skutkiem także wobec spraw w toku) nie może już być wątpliwości, że o obowiązku zapłaty odsetek od kwoty zasądzonej tytułem zwrotu kosztów procesu (odsetek o których mowa w zd. pierwszym wymienionego przepisu) sąd orzeka z urzędu.

 

Wobec powyższego, Sąd orzekł jak w sentencji.

 

 

 

 

 

Zarządzenie

Doręczyć odpis wyroku z uzasadnieniem: pełnomocnikowi powodów (adw. M. Kaczmarskiemu) i pełnomocnikowi pozwanego (adw. A. Pałys) – przez portal.

Pozywane banki

Prowadzimy procesy przeciwko niemal wszystkim polskim bankom, które oferowały kredyty indeksowane i denominowane do franka szwajcarskiego, w szczególności:

Raiffeisen Bank International (w tym Polbank EFG), PKO BP (w tym Nordea), Bank Pekao, Bank BPH, Santander Bank Polska (w tym Bank Zachodni WBK), Getin Noble Bank, mBank (w tym BRE Bank i MultiBank), Bank Millenium, Credit Agricole, Deutsche Bank Polska, ING Bank Śląski, BOŚ, BNP Paribas Bank Polska (w tym Fortis Bank i BGŻ), Eurobank, Santander Consumer Bank.

Siedziba Kancelarii frankowej Themi mieści się w Krakowie. Prowadzimy sprawy sądowe w Warszawie, Gdańsku, Katowicach, Wrocławiu i na terenie całego kraju.